

Recenzja: polskie notatniki Lola Lima i zestaw Loop
Recenzja notatników Lola Lima i systemu Loop. Sprawdzam jakość wykonania, funkcjonalność planerów i papier w teście z atramentami.
Lola Lima to dość nowa polska pracownia zajmująca się tworzeniem notatników. Zerknijmy na system Loop, niedatowane planery i organizer z impregnowanego papieru.
Przyznam szczerze, że o notatnikach tych nie słyszałam, dopóki jedna z dziewczyn na naszym Discordzie o niego nie zapytała. Pracownia powstała dopiero w 2025 roku i powoli zaczyna wyrabiać sobie renomę w polskim świecie notatników.
Samo wyczucie czasu też nie mogło być lepsze, bo aktualnie dość mocno eksploruję koncepcję okładek z wymiennymi notesami. (Choć dalej nie posiadam Traveler’s Notebook — trochę boję się, że się za bardzo wciągnę.)
Zobaczmy, jak prezentuje się zestaw Loop w rzeczywistości.




Zestaw Loop
W skład zestawu, który samodzielnie składamy sobie na stronie internetowej Lola Lima, wchodzić będzie:
- oprawa z washpapy, impregnowanego papieru, z zamknięciem na gumkę (aktualnie dostępnych jest pięć różnych kolorów)
- wkłady, czyli wybrane przez nas notatniki, szkicowniki lub plannery (tutaj wybieramy z łącznie kilkunastu dostępnych opcji)
Wkłady są zawsze w rozmiarze A5, oprawa jest ciut większa.
Ważne: w kreatorze zestawów nie są dostępne wszystkie warianty okładek czy notatników. Na stronie znajdziemy w tym momencie aż 10 różnych kolorów okładek i ponad 30 różnych wkładów. Więcej, jeśli policzymy także możliwość wyboru zadruku w notatnikach!
Moje wkłady to:
- 2x Planer niedatowany na 31 dni (Len & Złoto oraz Matcha & Złoto)
- 2x Notatnik w kropki (Pasiaste Pastele oraz Petals for you)
- Planer niedatowany na 52 tygodnie (Wino & Złoto)



Oprawa, jak pewnie widzicie, jest w kolorze różowego wina.
Okładka domyślnie zawiera cztery gumki do mocowania wkładów i taka też jest rekomendowana liczba notatników, które powinniśmy nosić w organizerze. Nie znalazłam opcji dokupienia samych gumek/mocowań. Zakładam, że istnieje możliwość skontaktowania się z twórczynią i ewentualnego poproszenia o dodanie ich do zamówienia.
Pierwsze wrażenia
Przyznam, że washpapa zrobiła na mnie bardzo pozytywne pierwsze wrażenie. Materiał jest z pewnością ciekawy, przyjemny w dotyku i taki jakby „ciepły”. Różowy kolor jest uroczy i taki jakby… dorosły? Klasyczny? Zamiast totalnie „dziewczyńskiego”. Całość wygląda na trwałą i porządną, a notesy w środku siedzą wygodnie i bezpiecznie.


Co zauważyłam jednak po dłuższym używaniu, to że ciasne gumki odkształcają okładkę, która wystaje około centymetra poza krawędzie notatników. Nie jest to jako-tako problemem, a jedynie mankamentem estetycznym. W większości opraw nie spotkałam się jednak z takim problemem, więc daję Wam znać.
Całość jest zgrabna i naprawdę uroczo prezentuje się na biurku. Przejdźmy jednak do praktyki, bo to ona jest zdecydowanie najważniejsza.
Notatniki i planery
Papier w notatnikach i planerach jest gładki w dotyku, a zadruk… dość nierówny. W planerach będzie on bardzo ciemno szary, z raczej dużymi kropkami w miejscu na notatki, a także ciemnymi liniami na dodatkowych stronach. Notesy w kropki mają z kolei nadruk w odcieniu ciemnego różu, z mniejszymi kropkami o typowym rozstawie 5 milimetrów.
Planer z układem dziennym (na miesiąc) ma rozpiskę godzinową od 8 do 22, miejsce na wpisanie kilku zadań, oraz pół strony na dowolne notatki. Największym elementem graficznym każdej strony będzie duży numer z dniem miesiąca. Ten ostatni szczegół sprawi, że faktycznie raczej trzeba z niego korzystać każdego dnia i po kolei, a nie w dowolnie pasujące nam dni.
W przypadku planera na 52 tygodnie, na każdej stronie znajdziemy tabelkę z polami na każdy dzień (weekend o połowę mniejszy niż pozostałe dni), oznaczone skróconymi angielskimi nazwami dni tygodnia. W prawie-pustych ramkach będzie miejsce na oznaczenie dnia miesiąca, a także zaznaczenie który to miesiąc na samej górze strony. Tutaj mamy pełną dowolność w tym, kiedy zaczniemy z niego korzystać. Ręcznie wpisywane numery dni i zaznaczanie miesiąca ułatwiają korzystanie z planera z przerwami i bez regularności (yay, za to przecież kochamy niedatowane planery!).
Notesy w kropki są po prostu notesami w kropki. Minimalistyczne i poprawne, nie nadadzą się niestety do Bullet Journalowych spreadów zajmujących całą rozkładówkę. Strony często się nie zgadzają, więc nie będziecie w stanie narysować podążając po kropkach ciągłej linii.
| Cena | notatnik – 49 PLN planer na 31 dni – 39 PLN planer na 52 tygodnie – 49 PLN okładka – od 189 PLN |
| Format | A5 |
| Papier | kremowy, 100 gsm |
| Waga | ok. 220 g (notatnik) |
| Liczba stron | 64 (notatnik) |
| Liniatura | kropki 5mm, linie lub gładki |
| Zamknięcie | brak |
| Materiał okładki | tektura |
| Dodatkowa kieszeń | nie |
| Tasiemki | nie |
| Numerowane strony | nie |
Testy papieru
Lola Lima wykorzystuje w większości swoich notesów kremowy, satynowy papier o gramaturze 100 gsm. Na notatnik składać się będzie 64 strony, w niedatowanym miesięcznym (dziennym) planerze znajdziemy 36 stron, a roczny będzie ich miał 52. W szkicownikach natomiast znajdziemy grubszy biały papier (120 gsm) z certyfikatem FSC.
W moich testach udział wziął notatnik, nie szkicownik, czyli papier kremowy papier 100 gsm.
Wykorzystane media:
- Stabilo point 88
- Ferris Wheel Press Belle Bouquet w piórze TWSBI Eco <M>
- Pentel Hybrid Metallic Gel Pen
- marker 2-w-1
- cienkopis 2-w-1
- mazak Dot-e-pen
- Ferris Wheel Press Scarlet Metropolis w piórze The Marquise <M>
- Pilot G-2 0.7 mm
- Ferris Wheel Press Spruce County Post w piórze TWSBI Eco <M>
- Wearingeul 1984 George Orwell w piórze LAMY LX <M>
- zakreślacz Steadtler Textsurfer
- marker alkoholowy Sharpie


Tutaj przyznam, że jestem niestety bardzo rozczarowana. Papier o gramaturze 100 gsm (dla porównania Leuchtturm ma 90 gsm) bardzo średnio poradził sobie z piórami wiecznymi i moim zdaniem nie powinien być polecany jako notatnik, w którym można pisać atramentem. Prześwity są widoczne przy każdym z testowanych mediów (czyli przy długopisach, mazakach, cienkopisach czy zakreślaczach) a przebicia przy każdym atramencie. I choć nie jest to wynik aż tak dramatyczny jak Moleskine, wciąż jest to niestety dość mylące w notesie reklamowanym jako przyjazny wiecznym piórom.
Wrażenia
Zarówno system, jak i okładka są bardzo fajne, chociaż wymagają niestety jeszcze dopracowania. Jeśli notatniki Lola Lima Wam się wizualnie podobają, pamiętajcie tylko, by unikać w nich piór wiecznych i najlepiej korzystać z długopisów olejowych (jak na przykład Bic).
Przyznam jednak szczerze, że pomimo lekkich problemów i nieidealności, zarówno okładka, jak i notatniki mają w sobie to coś, co motywuje jednak do przymrużenia oka na niedociągnięcia.



Zastosowanie
Jeśli stawiacie pierwsze kroki w świecie okładek i wymiennych wkładów i szukacie czegoś polskiego w rozmiarze A5, warto dać im szansę. Wytrawieni „w bojach” weterani wyższej jakości produktów mogą niestety skończyć z lekkim rozczarowaniem. W mojej opinii jest to produkt dla początkujących, ceniących sobie produkty handmade, które robione są z sercem, a nie idealny (choć masowy) system z wieloletnim doświadczeniem.
Oceniając osobno okładkę i notatniki, zdecydowanie znacznie lepiej wypadłaby sama oprawa z washpapy. Jest urocza, inna, ciepła wręcz i prezentuje się wyjątkowo ładnie. Może więc najlepszym rozwiązaniem będzie wykorzystanie innych sprawdzonych notesów w tym najpopularniejszym przecież rozmiarze?
Gdzie kupić?
Notatniki i okładki Lola Lima kupicie na oficjalnej stronie.
Recenzje notatników


Hej Angie, bardzo Ci dziękuję za tę szczegółową recenzję! Twoja opinia jest dla mnie bardzo cenna, a uwagi przyjmuję i zapisuję:) Kilka moich odpowiedzi:
– lekko odkształcający się brzeg Loopa – tak! washpapa jest plastyczna i robi co chce, ale zwróciłam już na to uwagę i zmodyfikowałam projekt – nowsze kolory (miód, malina, karmin, szary…) są 0,5cm krótsze, przez co nadal ładnie chronią typowe A5, ale margines washpapy jest mniejszy. A w drodze do pracowni są już dłuższe gumki. 🫡
– nie zrównujące się spready – tak, ze względu na to, że notatnik jest szyty ręcznie, nie maszynowo, mogą zdarzyć się niewielkie przesunięcia. Pomyślę jak tego uniknąć – choć nie jestem pewna, czy nie jest to kompromis, na który będę musiała iść zachowując ręczny charakter wykonania:)
– papier i pióra wieczne – och, tu muszę przyznać, że się zasmuciłam. Byłam przekonana, że znalazłam najlepszy papier jeśli chodzi o stosunek gramatury do przyjazności piórom. Testowałam, pisałam, i o ile przy grubszych stalówkach i ciemnym tuszu pismo niekiedy lekko prześwitywało, to nie przebijało. Sharpie jako tzw. ciężki kaliber faktycznie nie był brany przeze mnie pod uwagę. Natomiast Twoje testy przyjmuję z ogromną wdzięcznością i wyruszam na poszukiwanie papieru, który jeszcze lepiej będzie przyjmował atrament. Tu kompromisów nie będzie:)
PS. Z takich drobiazgów, które dodałabym od siebie, to że okładki Petals for You i Pasiaste są z cudownego papieru z drobinkami roślin i kwiatów, planery zdobione są ręcznie złotym tuszem, a za każde zamówienie sadzone jest drzewo!
Angie, jeszcze raz bardzo dziękuję za Twoje testy i recenzję –
Agata, założycielka Lola Lima
BEAUTIFULLY Written <3