

Recenzja: Hobonichi – notatnik od planerowego giganta
Hobonichi to japoński gigant papierniczego świata. Jak prezentuje się notatnik od producenta najpopularniejszego kalendarza?
Hobonichi to jedna z takich firm, którą znają chyba wszyscy choć trochę interesujący się „papierem”. Ich kalendarze i planery są w czołówce najpopularniejszych modeli na świecie. Jak sprawuje się ich notanik z papierem Tomoe River?
Hobonichi

Hobonichi to japońska marka znana przede wszystkim z produkcji wysokiej jakości planerów i notatników, a jej pełna nazwa to Hobonichi Techo. Marka powstała w 2001 roku jako część projektu redakcyjnego prowadzona przez znanego japońskiego eseistę i twórcę multimedialnego Shigesato Itoi.
W swoich notatnikach i planerach korzystają oni z papieru Tomoe River, chyba najpopularniejszego papieru na świecie! A przynajmniej w świecie fanatyków wiecznych piór.
Notatnik Hobonichi Graph
Ten notatnik to była miłość od pierwszego wejrzenia, która dość szybko znacznie się pogłębiła. A wszystko to oczywiście przez okładkę. Kocham góry, te skaliste. Mroźne i przytłaczające. Jest w nich coś majestatycznego, musice przyznać.
Po kliknięciu w szczegóły na stronie JetPens, okazało się, że łańcuch górski na okładce to Denali. Góry, na które planuję patrzeć codziennie z kuchennego okna (jak widoczność pozwoli) przez drugą część swojego dorosłego życia. I chociaż Alaska pojawiła się w moich planach na przyszłość dość niedawno, jest tam już niezmiennie od trzech lat. Więc. Sami rozumiecie. I mój chłopak też zrozumiał, bo kupił mi ten notatnik na urodziny.
Jeszcze przed otwarciem go więc, był on naznaczony ogromną wartością sentymentalną i niemniejszymi oczekiwaniami. To w końcu Hobonichi!




Notatnik jest lekki, ma tekturową pokrytą cieńką warstwą folii okładkę z przepięknym nadrukiem w odcieniach niebieskiego i bieli. Do tego grzbiet oklejony ciut ciemniejszym kolorem. Jest idealnie rozmiaru A5 i ma 144 strony w środku, zapełnione drobną kratką. Wyklejka jest kremowa, a poza tłoczeniami na okładce, nie znajdziemy w nim nic więcej. Ani wstążki, ani kieszonki, ani zamknięcia. Bardzo ascetyczny to notes. Prosty i minimalistyczny, ale bez wątpienia efektowny.
Bez problemu otwiera się na płasko i pyta, czy mogę go w końcu zrecenzować. No dobrze.
Papier
Tomoe River to japoński papier, który charakteryzuje się bardzo niską gramaturą. Oryginalnie był on używany do drukowania Biblii i dopiero w późniejszym czasie pojawiły się kolejne warianty tego papieru, różniące się od siebie gramaturą, która wciąż pozostaje w dość niskim zakresie – od 25 gsm po 84 gsm (źródło). Najpopularniejsze gramatury to 52 gsm i 68 gsm, w białym i kremowym odcieniu.
Papier ten uwielbiany jest przez entuzjastów piór wiecznych, bo charakteryzuje się on niską wchłanialnością atramentu. Dzięki temu jest w stanie wydobyć znacznie ciekawsze kolory z atramentów, szczególnie tych cieniujących.
W recenzowanym dzisiaj notatniku Hobonichi do czynienia mamy z jeszcze cieńszym papierem Tomoe River niż najpopularniejsze modele, bo jego gramatura to zaledwie 47 gsm.
Papier jest biały i bardzo gładki w dotyku. Ktoś pewnie powiedziałby, że satynowy, chociaż ja nie przepadam za takimi słowami. Zadruk na kartkach jest drobny, bo to kratka o rozstawie 4 milimetrów, która (co ciekawe) zmienia kolor dzieląc notatnik na cztery sekcje. Samą różnicę dość łatwo przeoczyć, a linie będą w kolorach: czerwonym, niebieskim, zielonym i fioletowym. Jak się dobrze przypatrzycie, zobaczycie też, że nie są to linie ciągłe, a przerywane.




Same kartki mają minimalnie zaokrąglone rogi i są idealnie formatu A5.
Media wykorzystane w testach papieru:
- Tesla Coil, Birmingham Pen Company, TWSBI Eco M
- Bookkeeper’s Brass, Ferris Wheel Press, TWSBI Eco M
- Open Sea Atrium, Ferris Wheel Press, TWSBI Eco M
- Leadcast Letters, Ferris Wheel Press, TWSBI Eco M
- Rotted Cork, Birmingham Ink Company, Kaweco Sport M
- Pilot G-2 0.7
- Zebra Sarasa R 0.4
- Tombow Fudenosuke
- Sakura Koi Brush
- Edding 1340 Brush
- Stabilo Point 88 0.4
- 2in1 fineliner
- 2in1 mazak
- Steadtler Textsurfer zakreślacz
- Morandi Retro Color zakreślacz
- Sharpie S-note zakreślacz
- Monami Essentisoft zakreślacz
- Lamy Tipo (pióro kulkowe)
- marker Sharpie


Przebicia? Zdarzyły w przypadku Sharpie (oczywiste) i pióra kulkowego Lamy Tipo. Oba nie są w tym zestawieniu niespodzianką. Wielkim zaskoczeniem jest jednak długopis żelowy Zebra Sarasa, który też przebił! W kwestii prześwitów jest jednak znacznie gorzej. Szczerze powiedziałabym nawet, że jest to bardzo dalekie od mojej strefy komfortu. Kolejny raz mam ochotę powiedzieć, że nie lubię Tomoe River (i nie rozumiem jego fenomenu) i no… nawet piękna okładka tego notatnika nie jest w stanie zmienić mojego zdania o tym papierze.
Może i wyciąga on z atramentu „ciut więcej”, ale czy jest to warte konieczności pisania na co drugiej stronie? Dla mnie nie. Cieniowane jest fajne, sheen jest fajny, ale jestem w stanie zobaczyć go też w innych notatnikach, bez potrzeby marnowania połowy dostępnego w nim miejsca.
Samo pisanie jednak jest przyjemne, pióra i długopisy po nim suną, chociaż (znowu szukam problemów!) długopisy żelowe zostawiają w papierze odgniecenie widoczne nawet na następnej kartce. Nie stronie.
Szczegóły
| Cena | 24 USD (około 88 PLN) |
| Format | A5, 21 x 14.9 cm |
| Papier | biały, 47 gsm |
| Waga | 280 g |
| Liczba stron | 144 |
| Liniatura | kratka 4mm lub gładki |
| Zamknięcie | brak |
| Materiał okładki | sztywna tektura |
| Dodatkowa kieszeń | nie |
| Tasiemki | nie |
| Numerowane strony | nie |
Zastosowanie
Próbowałam (dwa razy) napisać w tym notatniku list do mojego przyszłego męża. Wybrałam imponujący atrament, taki o wysokim cieniowaniu i połysku, zatankowałam w któreś pióro ze stalówką M i zabrałam się do pisania. I psioczyłam. Za każdym razem. Pod nosem, i na papierze też, na te pierońskie prześwity. Ja wiem, że powinnam się ich spodziewać. Że nie ma cudów, bo papier ten jest jedynie trzykrotnie grubszy niż papier toaletowy i bliżej mu do kalki, niż do Nuuny, w której codziennie piszę pamiętnik.
Powiedziałabym, że może będzie idealny do pisania ołówkiem, ale to przecież bez sensu. Musicie więc (tak jak ja) zagłuszyć ten kawałek mózgu, który chciałby zapełnić maczkiem każdą linijkę każdej strony, zamiast tego pisząc tylko po jednej jego stronie, bo inaczej odbiorca nie odczyta (komfortowo) zostawionych tam słów. Jeśli myślicie, że jasny atrament byłby rozwiązaniem — wątpię. Ostatni list pisałam Russet Typecase, karmelowym pomarańczem, który na drugiej stronie wyglądał na znacznie ciemniejszy.
Do czego zużyję swój? Przez piękną okładkę nie zostawię go na półce, wśród notatników już-niekochanych, nigdy-niekochany lub jeszcze-niekochanych. Zostaje mi więc znaleźć mu zastosowanie, najlepiej takie, które wykorzysta jego atuty, czyli związane z atramentami. Co myślicie więc o czymś na kształt atramentowo-piórowego „dzienniczka”, gdzie robić będę małą próbkę atramentu i napiszę świeżo-zatankowanym piórem, co się w nim znajduje? W ten sposób nie pomylę na szybko atramentów i relatywnie-szybko znajdę pióro, którym chcę aktualnie pisać. To chyba dobry pomysł.
Chętnie pisałabym w nim pamiętnik, albo kolejne listy, ale to doświadczenie jest niestety nie na moje siły.
Wrażenia
Na ten moment wiecie już chyba wszystko o mojej opinii na temat tego notatnika. Jest on przygotowany z myślą o bardzo specyficznej grupie odbiorców (fanach papieru Tomoe River) i raczej nie ma szans, że przypadnie do gustu komuś, kto już wcześniej miał z tym papierem problem. A szkoda, bo jak wspomniałam na początku, sam notes, jego okładka i okoliczności trafienia na moje biurko, sprawiały, że chciałam go kochać całym sercem. Nosić w plecaku ze sobą każdego dnia i wyjmować, by zanotować cokolwiek, byle wszyscy widzieli, jak piękny mam notatnik. Nie dzisiaj.
Zalety
- w porządku cena
- wysoka jakość wykonania
- fajny poręczny format i waga
- kratki o rozstawie 4 mm
- śliczna okładka
- papier Tomoe River wydobywa „więcej” z atramentów
Wady
- wysokie prześwity
- przebicia zdarzają się nawet przy długopisach żelowych
- brak kieszonki, tasiemki i zamknięcia
Gdzie kupić
Mój egzemplarz kupiony był na JetPens, gdzie dostępna jest bardzo szeroka gama tych notesów. Od różnych okładek, przez inny format, każdy pewnie znajdzie coś dla siebie. (JetPens wysyła do Polski, koszt tego przedsięwzięcia jest… znośny). W Polsce czasem pojawiają się w sklepie Pióromaniak, ale z większym powodzeniem znajdziecie je na Escribo. Cena w polskiej dystrybucji to około 93 PLN za notatnik w rozmiarze A5. Całkiem sensownie!
Recenzje notatników


Love it babes. This is incredibly well written! ?Just so so sadge about the paper. I will get you a better one. 😘
2025 to był rekord najgorszego papieru Tomoe River. Miałem kilka Hobonichi i 2025 to aboslutna papierowa masakra – niczym się prawie nie da po tym pisać. Shame :/
A to model z zeszłego roku, jak nie wcześniej (dostałam go na urodziny, czyli w grudniu zeszłego roku).
Ale mi w ogóle z Tomoe River nie po drodze jakoś.