

Recenzja: Paper Charm — polski notatnik rękodzielniczy
Poznajcie ręcznie szyty notatnik Paper Charm Atelier z małej warszawskiej manufaktury! Otwarty grzbiet to zaledwie początek jego atutów.
Notatnik Paper Charm czekał na swoją kolej bardzo długo, tylko dlatego, że znajdował się najpierw w nie tym kraju co trzeba. Trafił jednak do mnie w połowie kwietnia i oto jest, nareszcie, recenzja kolejnego polskiego rękodzielniczego tworu!
Paper Charm Atelier

Jeśli nazwa brzmi Wam choć trochę znajomo, to albo spotkaliście się z nią podczas Targów Rzeczy Ładnych albo mignął Wam u mnie ich ścienny kalendarz. Powtórzę więc na szybko, że to mała warszawska manufaktura zajmująca się tworzeniem kartek okolicznościowych i notatników. Jeśli chcecie zobaczyć ich prace, wystarczy że zerkniecie na Instagrama. Przy okazji koniecznie zostawcie też follow!
Notatnik Paper Charm Atelier
Pierwszą rzeczą, która rzuca się w oczy gdy patrzymy na notatnik od Paper Charm jest oczywiście materiałowa oprawa z uroczą naszywką na froncie, a zaraz po niej widzimy piękny otwarty grzbiet. Och i ach. Jak ja kocham coptic binding.
Moja oprawa jest (oczywiście) w zielonym kolorze z kremowymi akcentami. Przednia część okładki to kratka, a tył jest gładki. W środku mamy 160 stron podzielonych na 8 sekcji po 20. Całość szyta jest grubą ciemnozieloną nicią, idealnie dopinając dwukolorowy notatnik.
Kartki w środku są idealnie w rozmiarze A5, a oprawa jest około centymetra szersza, żeby zapewnić bezpieczeństwo wnętrzu. Nadal jest on bardzo zgrabny i poręczny i nie odstaje gabarytami od typowych notatników A5 o podobnej objętości.
I chyba widzicie, że choć widać, że to handmade, wszystko jest wykonane z najwyższą dbałością o szczegóły.



W środku notatnika znajdziemy jeszcze „metkę”, która otacza brzeg pierwszej sekcji. Wykonana ona jest z tego samego materiału co tylna oprawa, a w jej wnętrzu znajdziemy kolejne logo Paper Charm.
Wnętrze okładki (wyklejka) to papier czerpany w kolorze akcentowym notatnika. (Wygląda na to, że będę musiała jeszcze cyknąć parę zdjęć!). O mam, patrzcie.

Jest to uroczy akcent i całość wygląda naprawdę ładnie i porządnie. Bardzo podoba mi się tu podejście do detali.
Notes oczywiście rozkłada się na płasko bez najmniejszych problemów.
Papier
Papier w notatniku Paper Charm ma w moim przypadku gramaturę 100 gsm (120gsm w większości wariantów). W dotyku jest dość… intrygujący. Momentami mam ochotę napisać, że jest gładki, a innym że szorstki. Zostanę jednak przy tej drugiej wersji, chociaż nie sądzę, byście musieli martwić się pajączkowaniem atramentu.
Kartki są zdecydowanie kremowe, bardzo porównywalne z kolorem papieru w Leuchtturmach.
Na ten moment notesy Paper Charm dostępne są jedynie w gładkim wariancie i niestety, papier jest za gruby, żeby podłożony liniuszek był w stanie pomóc (sprawdziłam). Jeśli jednak nie przeszkadza Wam pisanie bez linii albo lubicie szkicowanie i wolność – świetnie.
Media wykorzystane w testach papieru:
- Stabilo Point 88
- Brush Pen
- zakreślacz Steadtler
- mazak Sun-Star dot-e-pen
- Diamine Vibe + Lamy Safari M
- Diamine Noble Fire + Lamy Al-Star M
- Birmingham Pen Company Tesla Coil + TWSBI Eco Rose Gold M
- Ferris Wheel Press Unfettered Flight + TWSBI Eco M
- Ferris Wheel Press Peter Moss + Kaweco Sport M
- FWP Twinkling Tea Party + TWSBI Eco M
- Monteverde USA Color Changing Burgundy to Orange + Caran d’Ache 849 M
- Ferris Wheel Press Age of Aurum + Ferris Wheel Press The Marquise BB
- zakreślacz Sharpie S-note
- marker Sharpie Fine Point
- Pilot G-2 0.7
- brushpen Tombow Fudenosuke


Jak widzicie, papier w notatniku Paper Charm sprawdza się wyśmienicie. Chociaż mój egzemplarz ma ciut niższą gramaturę niż większość dostępnych sztuk, to i tak przebił jedynie marker Sharpie. Nawet mokre atramenty jak Tesla Coil czy Vibe nie zostawiły po sobie śladu na drugiej stronie. Prześwity są niewielkie i zupełnie nie przeszkadzają w użytkowaniu drugiej strony.
Atramenty z sheenem świetnie się zachowują na tym papierze i ładnie mienią się drugim kolorem (Tesla Coil i Vibe). Poniżej możecie zobaczyć efekty. I tak, też bardzo nie lubię zdjęć z lampą, ale tak niestety najlepiej pokazać sheen na statycznym zdjęciu.

Szczegóły
| Cena | 180 PLN |
| Format | kartki A5, oprawa ciut większa |
| Papier | kremowy, 100 gsm (z opcją 120 gsm) |
| Waga | ok. 250 g |
| Liczba stron | 160 |
| Liniatura | gładki |
| Zamknięcie | brak |
| Materiał okładki | bawełniane płótno |
| Dodatkowa kieszeń | nie |
| Tasiemki | nie |
| Numerowane strony | nie |
Zastosowanie
Gładka liniatura to dla jednych minus, dla innych większe pole do popisu i pełna swoboda w wykorzystaniu i zagospodarowaniu wnętrza. Widziałabym pamiętnik w nim, ale taki pełen zdjęć, zasuszonych kwiatów i naklejek. Idąc krok dalej, zarówno Art Journal jak i Bullet Journal zdadzą tu egzamin. I chociaż raczej unikałabym farb, bo nie jest to gramatura dla nich odpowiednia, aż prosi się on o coś kreatywnego i prywatnego.
Mnie kusi zrobienie z niego albumu na zdjęcia! Takiego pełnego powklejanych polaroidów i historii z nich spisanych dookoła.
Wrażenia
Powiem Wam, że uwielbiam sprawdzać ręcznie robione notatniki. Są one unikatowe, mają znacznie więcej duszy niż te wytworzone w wielkiej fabryce, a do tego… wiecie, każde zamówienie, każde dobre słowo ma znacznie większą wagę.
Sam notatnik Paper Charm polecam Wam z całego serca. Chociaż zdecydowanie nie należy on do tanich, ma dużo stron i daje spore pole do popisu, jednocześnie nie zmuszając was do żadnych kompromisów. Pisać możecie w nim wszystkim, bez większych zmartwień.




Gdzie kupić
Na ten moment po notatniki najlepiej zgłosić się w wiadomości na Instagramie, choć spotkacie je także na Targach Rzeczy Ładnych.
Recenzje notatników


this is a very unique notebook and i really love it!