The Carousel — tanie wieczne pióro od Ferris Wheel Press

The Carousel to najłatwiej dostępne pióro w ofercie Ferris Wheel Press. Co musicie wiedzieć przed jego zakupem? Sprawdźcie naszą recenzję.

Angie
📅 29 lipca 2025
⏱️ 6 minut czytania

W ofercie Ferris Wheel Press znajduje się kilka różnych piór, różniących się praktycznie wszystkim. Znajdziemy tu pióra (bardzo) tanie i ze średniej-wyższej półki. Wykonane z plastiku, aluminium czy miedzi. W pierwszym „odcinku” zerkniemy sobie na pióro The Carousel, tanie, plastikowe i dostępne w bardzo wielu kolorach.

The Carousel

Pióra The Carousel zadebiutowały na rynku jesienią 2021. W ciągu tych prawie czterech lat na rynku doczekaliśmy już około 30 różnych kolorów oraz kolejnego wariantu. Aluminiową opcję omówię jednak w osobnym wpisie, bo pióra te łączy jedynie ten sam kształt.

Pióra Carousel są tanie, mają plastikową obudowę, wykonaną ze stali nierdzewnej stalówkę oraz przychodzą od razu z tłoczkiem. Stalówki dostępne są w grubościach M i F, a konwerter jest w międzynarodowym standardzie, więc możemy ich używać nawet z typowymi nabojami. Całość zamknięta jest w tekturowym opakowaniu w przepiękne wzory i obiecuję, że będziecie mieli spory problem je wyrzucić!

Na moim biurku znajduje się ich… już ponad 10. Pierwsze sześć kupiłam zaraz po ich premierze, a kolejne dostawałam tu-i-tam z Ferrisowymi paczkami. Pamiętam, że czarne dostałam jeszcze zanim pojawił się program partnerski i firma oferowała je do sprawdzenia po prostu wiernym klientom. Ale o tym za chwilę!

W stałej sprzedaży jest tylko kilka kolorów, ale co parę miesięcy pojawiają się edycje specjalne, przygotowane wraz z nowym atramentem. W mojej kolekcji znajdziecie np. kolory pasujące do Little Miss Jubilee czy Hearthy Harvest.

Wada fabryczna pierwszych modeli

Słyszeliście może kiedyś złe słowa o tych piórach? Jeśli tak, było to zapewne przez pierwszą partię pióra, która miała wadę fabryczną. Sama jestem w posiadaniu całego kompletu kolorów z… pękającym body.

Jak większość piór, by dostać się do konwertera musimy je odkręcić. Przy zakręcaniu go, nawet jeśli nie używamy przesadnie dużej siły, miały one tendencję do pękania. Wzdłóż korpusu pojawiała się wtedy około dwucentymetrowa skaza, która w późniejszym użytkowaniu utrudniała nawet otwarcie pióra! Nagram Wam filmik, to sami zobaczycie.

Z radością jednak donoszę, że już od lat nie ma takich problemów. Pierwszym piórem, które nie miało tej wady fabrycznej był model w kolorze czarnym, nazwany Nevermore Noir. Trafił on do części klientów, która wcześnie rzuciła się na pierwsze modele tych piór.

Oryginalny model zadebiutował pod koniec 2021 roku, a niecały rok później odkryto wadę fabryczną. Od początku 2023 możemy więc cieszyć się bezproblemowymi piórami The Carousel.

Wrażenia

Trzymając je w rękach trzeba pamiętać, że jest to pióro przygotowane raczej dla początkujących użytkowników, albo tych, którzy bardziej cenią sobie ilość, niż jakość. Po poprawce wady fabrycznej, nie mogę jednak na nie narzekać.

Stalówka M spisuje się bardzo dobrze, także przy drobinkowych atramentach, których w ofercie firmy (jak wszyscy wiemy) jest mnóstwo.

Cieńsza stalówka (F) radzi sobie dobrze, chociaż nie jest to moja preferowana grubość i sięgam po nią bardzo rzadko. Warto jednak zaznaczyć, że wciąż nadaje się ona do „błyszczących” atramentów. Specjalnie zatankowałam Ferritales do jednego, żeby to przetestować.

Obie piszą bardzo gładko, nie przerywają i momentalnie startują nawet po dłuższym czasie zalegiwania w szufladzie. Russet Typecase zatankowałam parę ładnych miesięcy temu i po kilku lekkich potrząśnięciach byłam w stanie nim pisać! Spróbujcie zrobić to z LAMY Safari…

Czy warto je kupić?

Kolory tych piór i ich dostępność to zdecydowanie jeden z ich większych atutów. Mamy do wyboru wiele kolorów, większość z nich naprawdę ładnych. Pióro w kolorze Lady Rose wciąż pozostaje jednym z bardziej unikatowych w mojej kolekcji. Musicie jednak mieć na uwadze, że edycje specjalne wychodzące wraz z atramentami nie zawsze mają kolor atramentu. W przypadku Lost in the Leaves mamy do czynienia z jasnym, prawie pistacjowym kolorem obudowy, a sam atrament jest przepiękną leśną późnojesienną zielenią z drobinkami mieniącymi się różowym złotem. (Tak, jestem zakochana w tym kolorze). Sam atrament z bliska pokażę Wam już niedługo, chociaż na Instagramie znajdziecie jego porównanie z innymi zieleniami z linii Ferritales.

Wracając jednak do samych piór The Carousel. Są one lekkie, bezproblemowe i od razu po zakupie możemy zatankować je ulubionym atramentem. Bardzo podoba mi się, że przychodzą one w zestawie z konwerterem, oszczędzając nam dodatkowych kosztów i kłopotu. To jeden z moich większych problemów przy piórach Kaweco Sport, gdzie oprócz pióra za 30 euro muszę dokupić jeszcze konwerter za ćwierć tej ceny.

Przez swoją poręczność i bardzo niską wagę będą idealnymi codziennymi kompanami. Spokojnie możecie je wsadzić do plecaka czy torby i używać do szybkich notatek. I przyznam po cichu, że zapomniałam już, jak niezłe są to pióra. Niepozorna obudowa skrywa w sobie całkiem sensowne pióro!

W ogólnym rozrachunku jest to więc pióro, które jest bardzo wygodne, w każdym znaczeniu tego słowa. A jego użyteczność i poręczność będzie rekompensować raczej banalny wygląd.

Technikalia

Długość zamkniętego: 12,7 cm
Długość otwartego: 11,7 cm
Długość ze skuwką na tyle: 14,3 cm

Szerokość: 1,1 cm
Szerokość skuwki: 1,4 cm
Waga: ~9 gramów

Materiał obudowy: plastik
Materiał stalówki: stal nierdzewna

Dostępne stalówki: F (0,7 mm), M (1 mm)

Dodatkowe informacje: konwerter (standardowy) dołączony do pióra

Gdzie kupić?

Pióra The Carousel bez problemu znajdziecie w polskich sklepach papierniczych. Ma je na pewno Noteka i Calligrafun. W polskiej dystrybucji jest to koszt 132 PLN. Jeśli nie straszne Wam zagraniczne zakupy, możecie je także kupić na oficjalnej stronie, gdzie kosztują 18 euro. Czyli około 80 PLN. Różnica jest na tyle wyraźna (a to cena BEZ naszego kodu zniżkowego), że warto rozważyć wybranie się do oficjalnego sklepu.

Z naszym kodem zniżkowym JA-PAPERLOVER cena spadnie Wam o kolejne 15%, redukując ją do kwoty rzędu 65 PLN. To naprawdę przyzwoita cena za sensowne startowe pióro.

PS. a wiecie, że oryginalnie pióra te wystartowały ze znacznie wyższą ceną? Jeszcze dziś zrywałam metkę z 27.99 EUR – teraz są one ponad 30% tańsze! Polskie sklepy jednak nie poszły za ciosem i ich nie zredukowały, a szkoda. Sensowne pióro za mniej niż 100 PLN? Konkurencja byłaby bardzo niewielka.

Angie

Ma więcej pustych notatników niż par skarpetek i zdecydowanie częściej kupuje nowe. Kocha niemieckie marki (haha) i powoli dorasta do niebieskiego atramentu.

Chcecie być na bieżąco z nowościami?

Zapiszcie się na nasz newsletter! W środku oprócz najnowszych wpisów znajdziecie też czasem kody zniżkowe, zapowiedzi konkursów i wcześniejsze informacje o nadchodzących recenzjach.