Kalendarz książkowy na 2026. Jak znaleźć ten idealny?

Szukacie idealnego kalendarza książkowego? Może tu znajdziecie swojego kompana na 2026. Sprawdźcie nasz aktualizowany przegląd.

Angie
📅 19 września 2025
⏱️ 14 minut czytania

Wracam! Po wielu latach pisania przeglądów, a potem kilku, gdy ich nie było, okazało się, że ludzie naprawdę je czytali i ich potrzebują. Obiecuję (i sobie, i Wam), że będę się co roku starać o przygotowanie go w terminie.

Teraz, gdy zaczynam go pisać, jest… kwiecień! Jeśli wydaje się Wam, że to za wcześnie, to jesteście w lekkim błędzie. O ile jest za wcześnie na publikację, to już teraz wiadomo o produktach dużych firm na przyszły rok. To teraz na przykład sklepy składają zamówienia w Leuchtturmie (więc tak, muszę napisać do mojego lokalnego sklepu i poprosić o zamówienie dla mnie nowości!), a za parę miesięcy poznamy oferty kolejnych kalendarzowych gigantów.

Tegoroczny przegląd kalendarzy będzie regularnie aktualizowany, a światło dzienne ujrzy pewnie jeszcze wczesną jesienią. Oby się udało.

Pamiętajcie też o przewodniku po układach kalendarzy. Znajdziecie tam rozpiskę najpopularniejszych modeli.

Ile „wart” jest kalendarz?

Zacznę może od tego, że dla mnie wydanie ciut-więcej na kalendarz to nie jest koniec świata. To „notatnik”, który w teorii ma mi służyć codziennie przez rok. Ma być otwierany ponad 365 razy, ma znieść moje „humory”, powinien poradzić sobie z większością piór czy długopisów, po które będę miała ochotę sięgnąć przez najbliższe 12 miesięcy.

Ma się on nie rozlecieć, ma mi się podobać i nie znudzić, dlatego tani nigdy nie będzie cechą dla mnie wartą uwagi.

Zaczynając swoją przygodę z ręcznym pisaniem i planowaniem w papierze, to ważne, żeby kalendarz się Wam podobał. Żeby Was nie rozczarował i może minimalnie nakładał na Was presję, by go używać. O tanim kalendarzu łatwiej przecież zapomnieć, łatwiej go „olać”. Jeśli jednak na biurku czy w szufladzie będziecie mieli taki piękny i drogi kalendarz, to oh, no przecież szkoda, żeby się zmarnował.

Ważnym argumentem przeciwko kalendarzowi niskiej jakości będzie też fakt, że musi on wytrzymać rok. Jeśli „rozwali się” on w trakcie roku, wszystkie zapisane na przyszłość daty będziecie musieli przepisać, nie mówiąc już o zmarnowaniu pieniędzy. (Jeśli aspekt finansowy jest dla Was sporą blokadą, poczekajcie do lutego czy marca na obniżki lub kupujcie dobre kalendarze w wersji 18-miesięcznej na początku roku — wciąż będziecie mieć cały 2026 do rozplanowania w nim).

I tym słowem wstępu – gotowi?

Kalendarze książkowe w ofercie Papierniczeni

To mój główny motywator, by wypuścić ten przegląd już teraz. Jeszcze taki nie-do-końca gotowy, ale to ważne. Możliwość zamówienia kalendarzy Papierniczonych, w przedsprzedaży i to z 20-procentową zniżką? Taka wiadomość nie mogła czekać.

Czas na skorzystanie z oferty macie tylko do końca września, więc spieszcie się. Wysyłka i odbiór osobisty kalendarzowych zamówień rozpoczną się 13 października.

Same kalendarze testowałyśmy już parę lat temu i Magda była nimi zachwycona. Więcej przeczytacie tutaj. Dobre, polskie i przepiękne.

Kalendarz Klasyk

Dostępny w rozmiarze pomniejszonego A5 kalendarz w tym roku ma aż 8 wariantów kolorystycznych. Moją uwagę przyciąga oczywiście Mech i Dynia, śliczne (odpowiednio) zielone i pomarańczowe. Do wyboru jest jeszcze kakao i ciemny róż, a także dwie szarości i dwie odmiany niebieskiego. Nie ma więc chyba szansy, że ktoś nie znajdzie tu czegoś dla siebie.

Klasyk ma pionowy, czyli kolumnowy układ tygodni (z zadrukiem w kropki), a do tego rozkładówki miesięczne i podgląd roku. Oprawa wykonana jest ze sztywnej tektury, kalendarz bez problemu otwiera się na płasko, a w środku znajdziemy piórolubny papier.

Kalendarze te dostępne są w polskiej i angielskiej wersji językowej.

Cena w przedsprzedaży: 125 PLN
Gdzie kupić: na oficjalnej stronie

Kalendarz dzienny Everyday

Dzienny kalendarz od Papierniczonych to ciut mniejszy format niż B6, który z założenia ma bez problemu zmieścić się w torbie czy w plecaku. W odróżnieniu od Klasyka będzie on miał miękką okładkę oprawioną w łatwy do czyszenia materiał.

Weekendy w kalendarzu znajdziemy na jednej stronie, więc całość liczyć będzie 352 strony, zamiast co najmniej 356.

Dostępny jedynie w angielskiej wersji językowej.

Cena w przedsprzedaży: 135 PLN
Gdzie kupić: na oficjalnej stronie

Kalendarz Copper

Copper to kalendarz tygodniowy z notatnikiem, w formacie węższego A5 (czyli jak Moleskine czy Castelli). Całość ma 200 stron, rozkładówki roczne, miesięczne i tygodniowe, a także miękką tekturową oprawę. Ma aż 5 różnych kolorów do wyboru, w ślicznych jesiennych odcieniach.

Podobnie jak poprzednicy, może pochwalić się rozkładaniem na płasko i piórolubnym papierem.

Cena w przedsprzedaży: 108 PLN
Gdzie kupić: na oficjalnej stronie

Tanie polskie kalendarze

Wśród bardziej „typowych” książkowych kalendarzy znajdziemy takich producentów jak Antra czy Elefant. Obie te firmy mają bardzo szeroki wybór rozmiarów.

Elefant ma w swojej ofercie kalendarze książkowe w formatach od A7 po A4, w wariantach dziennych lub tygodniowych. Te drugie zobaczymy zarówno w wersji z notatnikiem, jak i poziomej (z weekendem zajmującym połowę normalnego miejsca).

Ceny tych kalendarzy zaczynają się od 12 PLN (za rozmiar A7), po 88 za kalendarz A4. Za najbardziej standardowy model, czyli A5, zapłacimy około 30 złotych.

Kalendarze Elefant kupicie na oficjalnej stronie, a bliżej końca roku powinny się one także pojawić w Empiku.

W normalnym świecie kalendarze takie nie powinny znaleźć się w tym zestawieniu, bo oryginalny plan zakładał przygotowanie listy bardziej nietuzinkowych rozwiązań, ale jest on dość popularny na grupie pióromaniaków.


Antra to kolejny polski producent oferujący tanie, a sensownej jakości kalendarze. Znów znajdziemy tu rozmiary od A7 po A4 oraz tygodniowy lub dzienny układ.

Do najważniejszych ich atutów należeć będzie cena, zaczynająca się od 17 PLN, a kończąca na 86 PLN. Tygodniowy kalendarz w A5 będzie tu ciut droższy niż Elefant i zapłacimy za niego 43 PLN.

Gdzie kupić kalendarze Antra? Na oficjalnej stronie oraz w Empiku.

Portugalskie kalendarze mishmash

To mój wybór na 2026!

Jeden format (A5), trzy kolory okładek i trzy różne układów.

Frames to układ z tygodniową rozkładówką w formie okienek, po cztery na każdej stronie. Każdy z dni tygodnia ma pole tego samego rozmiaru (yay, równe traktowanie weekendów, jak cudownie!), a także pole dedykowane całemu tygodniowi, oznaczone numerem miesiąca i aktualnym tygodniem.

Time-block to mój ulubiony układ do timeboxingu. Rozpiska godzinowa rozpoczyna się od 6 rano, a kończy na północy. Znowu: świetnie, bardzo pasuje to do mojego rytmu dnia, pełnego wyzwań i z małą ilością snu. Każdy z dni tygodnia ma tyle samo miejsca, a w pierwszej kolumnie mamy trochę pustej przestrzeni na notatki.

Notes to układ tygodniowy poziomy z notatnikiem. Część z notatkami znajduje się po lewej stronie i ma zadruk w kratkę. Czyli tak bardzo inaczej! Po prawej stronie mamy puste pola z dniami tygodnia, znowu na równi traktujące również każdy dzień weekendu.

Kalendarze te są bardzo minimalistyczne. Pomiędzy tygodniowymi rozkładówkami znajdziemy także miesięczne oraz roczny plan.

Cena: 28 euro (ok. 120 PLN)
Gdzie kupić: na oficjalnej stronie

Warto zaznaczyć, że kalendarze mishmash dostępne są także jako niedatowane lub akademickie.

Nowojorskie kalendarze od Baronfig

Baronfig to jeden z moich ulubionych producentów notatników, nie będę ukrywać. Jest coś uroczego w tym ciut-mniejszym A5, obitym materiałem, z dość cienkimi, lekko szarymi stronami, które wciąż radzą sobie dobrze z atramentami.

Ich kalendarz na klasyk i w przyszłym roku nie będzie inaczej. Ten sam format, układ i kolor okładki – szary. W środku mamy układ tygodniowy, z mniejszym miejscem na weekend, rozkładówki miesięczne i przegląd roku. Całość liczy 192 strony, z czego ostatnich 12 ma perforcję do łatwego wyrywania.

Cena: 30 euro
Gdzie kupicie? Na oficjalnej stronie (Baronfig nie pozwala resellerom na sprzedaż ich produktów online)

Japońskie kalendarze Hobonichi

Jeśli przyszliście tutaj z piórowych grup to tej marki z pewnością nie trzeba Wam przedstawiać. Hobonichi to jeden z najpopularniejszych producentów na świecie, z kalendarzami wyprzedającymi się co roku jak ciepłe bułeczki.

W ich tegorocznej ofercie znajdziemy kalendarze dzienne i miesięczne. Oprócz tekturowych opraw, które następnie użytkownicy zazwyczaj wkładają w piękne okładki, mamy też grubsze i bardziej zdobione, które sprawdzą się bez dodatkowej „osłony”.

Wśród dostępnych rozmiarów mamy A5, A6 oraz rozkładający się na kwadratowo model ciut węższy niż A6, a wysoki prawie jak A5.

Model Cousin to dzienny kalendarz podzielony na dwie „książki”, dla większej mobilności.

Cena: od 150 PLN
Gdzie kupić: na Escribo lub w Notece, możecie też sprowadzić je z JetPens.

Pamiętajcie, że możecie w Notece użyć naszego kodu zniżkowego — PAPERLOVERS5 na 5-procentowy rabat!

I choć dopiero wrzesień, w sklepach zostały już ostatnie sztuki. Nie zwlekajcie więc z zakupem!

Pan Kalendarz na 2026

Pan Kalendarz na 2026 przychodzi w dwóch wersjach kolorystycznych. Czarnej, podstawowej, i fioletowej, limitowanej do stu sztuk w każdym z trzech wzorów okładki. Jak zwykle, mamy w nim do czynienia z formatem B6, twardą tekturową oprawą oraz nietuzinkowym wnętrzem z tygodniowym układem.

Oprócz pięknych plansz na starcie miesiąca i pasujących do nich rozkładówek tygodniowych, znajdziemy także osobne strony z miejscem na notatki. Całość na piórolubnym papierze, zadrukowana w dwóch kolorach przewodnich — w tym roku jest to fiolet i pomarańcz.

Cena: 99 PLN (lub 110 PLN za wersję limitowaną)
Gdzie kupić: na Curated Paper

Magiczne kalendarze z Australii — Magic of I

Kojarzycie może Magic of I? To jeden z ulubionych brandów Magdy i również w tym roku wracają z kalendarzami. Okładki mają te same zdobienia co każdego roku, ale wzbogaciły się o kilka kolejnych kolorów.

Są absolutnie przepiękne i jeśli astrologia jest wśród Waszych zainteresowań, zdecydowanie nie powinniście przejść obok niego obojętnie. Oprócz bycia kalendarzem ma mnóstwo dodatkowych informacji dotyczących ruchu planet i astrologii.

Dostępny jest w rozmiarze A5 i A6, w pięciu różnych kolorach, gdzie dwie limitowane edycje obite są aksamitem.

Cena: 33 Euro (~140 PLN) za A6, 49 Euro (~210 PLN) za A5 i 55 euro (~235 PLN) za wersję z aksamitną okładką.
Gdzie kupić: na oficjalnej stronie.

Aktualnie mają oni promocję, gdzie przy zakupie kalendarza dostajecie darmowy notatnik. Przy zakupie dwóch kalendarzy skorzystacie też z darmowe dostawy! Może warto więc znaleźć drugiego chętnego?

Niemiecka Nuuna z nowym modelem kalendarzy

Przyznam, że tegoroczna oferta mojego ukochanego producenta notatników trochę mnie zaskoczyła. Od wielu lat wypuszczali oni kalendarz z układem tygodniowym kolumnowym, wypełnionym kropkami, bez linii „godzin”. Kalendarze dostępne były zawsze w formacie S (~A6), czasem także L (A5+), rzadziej M (A5).

W tym roku jednak w ich ofercie mamy zupełnie nowy wariant. Jest on w rozmiarze XS i mierzy zaledwie 9×13 cm, czyli jest idealnie kieszonkowym notatnikiem. Ma wyraźnie cieńszy papier (90gsm, a nie typowe dla nich 120 gsm), choć dalej jest to Munken. Biały, ale prześwitujący. Przyznam szczerze, że brzmi to bardzo intrygująco.

Całość liczy zaledwie 28 stron, a w środku obok przeglądu roku 2026 i 2027 znajdziemy rozkładówki miesięczne. Układ jest o tyle dziwny, że nie ma na stronach „kratek” z polami na dni, tylko same numerki, w dodatku umieszczone w centralnej części przestrzeni, którą mielibyśmy do dyspozycji. Z całą moją miłością do Nuuny — uważam, że ciężko będzie się z tego korzystać.

Ideą stojącą za malutkim, cieniutkim i leciutkim kalendarzem jest możliwość wsadzenia go w tylną kieszeń ulubionego notesu. I tym pomysłem chyba przekonali mnie do zakupu.

Kalendarze Nuuna na 2026 powinny być dostępne w połowie listopada. Aktualnie otwarta jest rejestracja na powiadomienia o dostępności.

Cena: 8.50 EUR (ok. 36 PLN)
Gdzie kupić: na oficjalnej stronie

Kalendarze książkowe w ofercie Leuchtturm1917

Leuchtturm to marka, która rozpoczęła u mnie przygodę z markowymi kalendarzami i dzięki której doceniłam pisanie po droższym papierze. Ich kalendarze z tygodniowym kolumnowym układem służą mi w pracy prawie każdego roku. Co przygotowali dla nas na 2026? Jest naprawdę ciekawie!

Przede wszystkim, dwie nowości:

Kalendarze z notatnikiem w kropki. Dotychczas ich sztandarowym układem był tygodniowy z notatnikiem (w linie), gdzie z lewej strony mamy dni w rzędach, a z prawej całą stronę na notatki, zapełnioną tylko liniami. Teraz dostaniemy wariant z kropkami po prawej. Podobny wariant dostanie także kalendarz dzienny!

Nowy „wąski” format. Nazywa się on Wallet i jest on wysokim A6, szerokim na 9 centymetrów, a wysokim na 19 cm — więc po rozłożeniu robi się on praktycznie kwadratowy! Uwielbiam ten format i w swoich notatnikach praktykował go kiedyś Ferris Wheel Press, wciąż popularny jest u Archer & Olive, a także na przykład u Good INKpressions, czy mishmash.

Dostępne na 2026 układy to:

Dodatkowo, czasem możecie także trafić na kalendarze Leuchtturma z logo magazynu Monocle. Dostępne tylko w wariancie tygodniowym z notatnikiem wyróżniają się swoją własną paletą kolorów (żółtym, granatowym i oliwkowym), a także lnianą oprawą. Mają one tylko jeden format, B6+.

Jeśli zaczynacie swoją przygodę z kalendarzem, spróbujcie modelu miesięcznego z notatnikiem. Ma on 16 „rozkładówek” z każdym miesiącem (od listopada 2025 do lutego 2027), a reszta to kartki w kropki, których jest aż 136. Niewielka presja, a pomoże przy planowaniu i da pełną dowolność w zagospodarowaniu, realnie będąc po prostu notatnikiem na sterydach.

Gdzie kupić: kalendarze Leuchtturma kupicie w Polsce na przykład w Notece, na SklepFC.pl (gdzie możecie skorzystać z kodu PAPERLOVERS15 na 15% zniżki!), a także na Amazonie.

Kalendarze książkowe w ofercie Paperblanks

Choć Paperblanks to da mnie jeden z papierniczych gigantów, mam wrażenie, że wciąż nie jest jakoś specjalnie doceniany. Czy to dlatego, że to okładki w stylu maxi? Pełne złoceń, żłobień i kolorów?

Są one w Polsce łatwodostępne, bo znajdziemy je w stacjonarnie w wielu księgarniach. Wśród okładek znajdziemy dużo motywów kwiatowych, barokowe zdobienia rodem z wiekowych ksiąg, czy obrazów znanych artystów.

Wnętrza? Też niezłe i bardzo duży wybór zarówno formatów, jak i układów. Dostępne na 2026 modele kalendarzy znajdziecie tutaj. Przy zakupach powyżej 45 Euro będziecie mogli od razu skorzystać z darmowej dostawy.

Ceny: od 60 PLN za mniejsze modele
Gdzie kupić: na oficjalnej stronie, w Empiku czy na TaniaKsiążka.

Kalendarze Moleskine

Wspomnę, ale tylko dlatego, żeby nie było, że nie wspomniałam.

Nie są to kalendarze w żaden sposób przez nas polecane i nie nadają się do pisania piórem. Papier w nich oraz kolor zadruku to loteria, oscylująca pomiędzy estetycznym notatnikiem, a notesem z marketu za pięć złotych.

Wśród dostępnych układów mamy dzienny, tygodniowy poziomy i tygodniowy z notatnikiem. Ich nowym modelem kalendarzy jest Life Planner, w którym znajdziemy sporo stron o samorozwoju i motywujących do refleksji. Wyróżni się on też zamknięciem na kółka wykonane z korku.

Cena: około 120 PLN
Gdzie kupić: na oficjalnej stronie lub w Empiku


Tak jak wspomniałam, przegląd kalendarzy będzie sukcesywnie uzupełniany, zarówno o pozycje, które już są dostępne na rynku, ale jeszcze ich nie znalazłam, jak i o te, które pojawią się dopiero bliżej końca roku.

Angie

Ma więcej pustych notatników niż par skarpetek i zdecydowanie częściej kupuje nowe. Kocha niemieckie marki (haha) i powoli dorasta do niebieskiego atramentu.

Chcecie być na bieżąco z nowościami?

Zapiszcie się na nasz newsletter! W środku oprócz najnowszych wpisów znajdziecie też czasem kody zniżkowe, zapowiedzi konkursów i wcześniejsze informacje o nadchodzących recenzjach.