29 marca 2021

Recenzja: Bullet Journal x Leuchtturm 1917 — druga edycja

Zaledwie w zeszłym tygodniu nowe oficjalne notatniki do Bullet Journal trafiły do sklepów. Jeśli mignęły Wam wcześniej na Instagramie, to dlatego, że limitowaną liczbę sztuk można było kupić na oficjalnej stronie BuJo.

28 lutego 2021

Recenzja: Pith Supply — notatnik z otwartym grzbietem

Pith to notatniki, na które nakierował na na Twitterze Jakub pytając, czy ich znamy. Nie znałyśmy, ale po zerknięciu na stronę i zdjęcia, wiedziałyśmy już, że chcemy poznać. Otwarty grzbiet z widocznym szyciem, bardzo minimalistyczna forma i okładki w jaskrawych kolorach.

10 lutego 2021

Recenzja: Semikolon — czeski notatnik z przepięknym papierem

Semikolon to notatniki, które odkryłam podczas szukania informacji o Leuchtturmie. Choć produkty niemieckiej firmy znałam bardzo dobrze, nigdy nie zagłębiałam się w jej historię. Jednym z kluczowych punktów tej sekcji strony była informacja o kupnie czeskiej firmy Semikolon.

notatniki Karst
29 stycznia 2021

Recenzja: Karst — notatnik z kamienia

Tytuł brzmi trochę jak clickbait, prawda? Notatnik z kamienia. Co? Czy w zestawie dołączone jest dłuto? Ile waży jedna strona? Czy zmieści się do plecaka? Na to pytanie (i na wiele innych) już śpieszę odpowiedzieć! Skąd trafiłam na Karst? Z reklamy na Facebooku.

28 grudnia 2020

Recenzja: Nuuna — notatnik o trochę innych kropkach

W tej chwili nie umiem sobie przypomnieć, jak to się stało, że spotkałam notatniki Nuuna. Wiem, że na brytyjskich stronach mignęły mi kiedyś metaliczne okładki, ale nie przywiązałam do nich zbyt wielkiej uwagi.

8 grudnia 2020

Recenzja: Devangari Art — notesy o pięknych okładkach

Do tej marki mam niezwykle osobisty stosunek. Przez całe życie byłam niezadowolona z notatników, które posiadam. Zeszyty szkolne budziły moją niechęć. Miały brzydkie okładki, mocno nadrukowaną liniaturę i papier słabej jakości.

21 października 2020

Recenzja: dziennik The Completist — coś ponad okładką?

Choć nie umiem dokładnie powiedzieć dlaczego, ale gdy pierwszy raz zobaczyłam produkty The Completist, pomyślałam, że muszę je mieć. Kilka tygodni chodziłam wokół oficjalnej strony, gdzie dobijała mnie wysoka cena wysyłki. Ostatecznie dziennik kupiłam w promocji w irlandzkim sklepie.