Recenzja: system Neo Smartpen — gdy świat analogowy spotyka cyfrowy

Nie będę ukrywał – lubię myśleć na papierze. Niezapisana karta, będąca niczym innym, jak pustym prostokątem, sprawia, że moje myśli mogą biegnąć jak chcą i gdzie chcą. Papier ma niestety jedną wadę — ciężko w nim się szuka. Programy do notatek, takie jak Evernote czy OneNote pozwalają na wyciągnięcie potrzebnych informacji w ciągu sekund. Od lat szukałem rozwiązania, które pozwoliłoby mi na połączenie obu światów. W końcu trafiłem na system Neo Smartpen.

O marce: NeoLab

NeoLab to koreańska marka, znana z tworzenia produktów, których celem jest łączenie świata cyfrowego z analogowym. Na swoim rodzimym rynku najbardziej popularnym produktem jest Pop Pen, który pomaga dzieciom w nauce czytania i języków. Na rynku międzynarodowym oferują właśnie Neo Smartpen i powiązane akcesoria, skierowane na rynek biznesowy i edukacji (rozszerzający tablice w klasie). To właśnie oni wymyśli Ncode, które stanowi podstawę działania długopisu.

Całość technologii jest licencjonowana Moleskine’owi — ich zestaw Smart Writing Set, to tak naprawdę przebrandowany Neo Smartpen. W teorii, notatniki, które mają papier Ncode, powinny działać z oboma systemami. W teorii, bo niestety nie sprawdziłem jeszcze tego.

O długopisie Neo Smartpen

System Neo Smartpen składa się z dwóch elementów: długopisu i notatnika. Skupmy się najpierw na długopisie.

Mój model długopisu to M1. Wykonany jest w całości z plastiku, a zamknięty wygląda dość przeciętnie. Ma standardowe rozmiary, gdzieś pomiędzy typowym piórem, a długopisem. Dostępny jest w trzech kolorach:

Dopiero po wzięciu go do ręki, zaczynamy zauważać prawdziwą różnicę. Jest ciężki. Bliżej mu do piór, niż długopisów. Na końcu znajduje się port Micro USB, przycisk i dioda. Po otwarciu pojawia się kolejna różnica w stosunku do przeciętnego długopisu — wkład nie jest umieszczony centralnie, jest przesunięty i umieszczony w górnej części. Poniżej niego znajduje się wcięcie z umieszczoną kamerą.

Działanie

Przed pierwszym użyciem długopis należy zsynchronizować z aplikacją na telefonie. Proces łączenia nie jest skomplikowany i dosłownie nie różni się niczym od połączenia słuchawek na Bluetooth.

Do samego pisania aplikacja nie jest już potrzebna — napisane treści długopis przechowuje w wewnętrznej pamięci. Po włączeniu aplikacji pojawi nam się okienko z informacją o zapisanych stronach i notatnikach. I tu pojawia się magia tego urządzenia. W trakcie pisania, kamera na bieżąco skanuje to, co piszemy, dając nam dużo więcej możliwości niż zwykłe zeskanowanie kartki. Ale o tym trochę później.

Wracając do samego długopisu…

Wykorzystuje on wkłady D1. Z fabryki przychodzi z wkładem firmy Zebra. Wymiana jest bardzo prosta: wystarczy pociągnąć za sam wkład, wyciągnąć go do końca i wsadzić nowy. Pisze się nim całkiem wygodnie.

Większość ciężaru jest umieszczona w górnej połowie, co sprawia, że przy pisaniu się jej nie czuje. Przy codziennym pisaniu i prowadzeniu Bullet Journal bateria wystarcza mi na około tydzień, może więcej. Długopis poinformuje nas sam o wyczerpującej się baterii – dioda zacznie przełączać się pomiędzy standardową niebieską a czerwoną. Dioda to nie jedyna informacja o działaniu długopisu, jaką mamy. Wydaje też „pik” po otwarciu czy włączeniu i adekwatny „pik” po połączeniu z telefonem.

O notatniku

Jak już wspominałem, długopis to jeden z elementów układanki. Drugi to notatnik bądź planer z odpowiednim papierem. Neo Smartpen wykorzystuje technikę, która nazywa się Ncode. Opatentowany przez Neo Labs system QR Code’u, który jest nadrukowany na całej powierzchni kartki. Pozwala on na rozpoznanie notatnika i dowolnej strony w nim, a także pomaga przy skanowaniu tego, co piszemy. Jest on ledwo co widoczny gołym okiem. Patrząc na kartkę mamy wrażenie, że papier jest szary a nie biały czy kremowe. Trochę przypominają papier z recyclingu, jak w gazetach czy notatnikach Cognitive Surplus.

Posiadam zarówno notatnik Professional (A5) jak i Daily Planer na 2021 (wersja A5 i pocket). Pocket jest w miękkiej oprawie, a reszta w twardej, pokrytej typową skóropodobną oprawą. Notatnik ma na końcu kieszonkę. Wszystkie, poza pocketem, mają tasiemkę i gumkę zamykającą, dość nietypowo ułożoną. Spina tylko górny prawy róg, po skosie. Mała różnica, a ułatwia zaczepianie długopisu o tasiemkę.

Notatnik ma 256 numerowanych stron. 129 z nich jest w linie, pozostałe są gładkie. Linia jest typowo wysoka — 7mm. W górnym prawym rogu każdej strony znajduje się ikonka koperty, po której zakreśleniu, z włączoną aplikacją, skan strony zostanie wysłany na wskazany przez nas adres email. Notatnik kosztuje 19 USD na oficjalnej stronie.

Planer

Planer jest o wiele ciekawszy. Pierwsze dwie strony to kalendarz na ten i przyszły rok. Tak, nie znajdziemy w nim żadnych ściąg z kierunkowymi do różnych krajów, czasów lotów, czy przeliczników miar (jak w kalendarzach Moleskine’a). Wiecie, wszystkiego tego, co łatwiej i szybciej wyszukać w Internecie. Ba, nie znajdziemy tu nawet predefiniowanych list. Po kalendarzach rocznych mamy szalenie wygodny widok rozkładówki miesięcznej, gdzie każdy miesiąc mieści się na dwóch stronach.

Następnie dochodzimy do widoków tygodniowych. Tydzień rozłożony jest na dwie strony i na starcie mamy pole na wpisanie celu oraz notatek dotyczących najbliższych dni. Każdy dzień ma trzy specjalne pola na wpisanie wydarzenia, pole na notatki i miejsce na wpisanie wydarzenia całodniowego. Weekend nie został scalony do pojedynczej komórki, więc sobota i niedziela mają tyle samo miejsca, co każdy inny dzień tygodnia.

Na końcu kalendarza znajduje się część na notatki i tu ponownie miłe zaskoczenie. Pierwszych 10 stron to dość unikatowy układ podzielony na cztery kwadraty. Z lewej strony mamy gładkie kartki, z prawej w kratkę. Dalsza część to już normalne strony notatnika, z tym, że ponownie z lewej gładki, a z prawej w kratkę. Wersja pocket ma tylko układ miesięczny i gładkie strony notatnika.

O programie

Neo Labs przygotowało kilka aplikacji współpracujących z długopisem. Najnowsza z nich to Neo Studio. To właśnie z niej korzystam. Aplikacja przede wszystkim pozwala na wyświetlanie skanów stron. Wszystkie strony są pogrupowane zgodnie z notatnikiem i przypisane im są numery stron — zarówno notatnik, jak i kalendarz mają numerowane strony. Na samym skanowaniu oczywiście się nie kończy. Z dodatkowych funkcji mamy możliwość eksportu do różnych formatów. Eksportowane strony mogą mieć tło, czyli linie lub być gładkie, niezależnie od tego jaki układ miała strona. Zapisane notatki możemy też odtwarzać — czyli możemy zobaczyć, jak po kolei powstawała notatka. Niestety, funkcja ta nie działa najlepiej i często myli ona kolejność, w jakiej jest odtwarzany zapis.

Kolejną ciekawą funkcją jest możliwość nagrania audio i przypisania do notatki. Jeżeli mamy otwartą aplikację, to na ekranie telefonu zobaczymy nasz zapis w czasie rzeczywistym, do którego możemy dodać wspomniane audio. Przy odtwarzaniu to audio będzie biegło równo z zapisanymi notatkami. Dosłownie, jak byśmy nagrali film z tego, jak zapisujemy notatki.

Transkrypcja

Na koniec zostawiłem najważniejszą funkcjonalność – transkrybowanie. Czyli zamiana pisma na tekst cyfrowy. Aplikacja nawet próbuje zachować znaki specjalne, przykładowo gwiazdki faktycznie są gwiazdkami. Do samego transkrybowania nie jest nam potrzebny internet, co w mojej opinii jest szalenie istotne. Wszystko to dzieje się na naszym telefonie, a same notatki nie są nigdzie wysyłane.

Proces transkrypcji zajmuje czasami kilka minut i to, jaki mamy telefon ma ogromny wpływ na prędkość działania. Efekt końcowy niestety nie jest bezbłędny. Mniej więcej 3/4 tekstu jest dobrze przetłumaczone.

Całość możemy udostępnić do dowolnej aplikacji.

Nawet jeśli piszecie po angielsku, dobrze jest zaznaczyć w aplikacji polski język. W naszym alfabecie niektóre litery pisane są inaczej, przez co aplikacja może mieć problem z rozpoznawaniem niektórych znaków (szczególnie f, 1 czy nawet k lub s).

Jak już wcześniej wspominałem, każda strona, a w przypadku planera, pojedyncze wydarzenie, mają specjalne ikonki: koperty, znaczek udostępniania i ikonki wydarzenia i wysyłania wydarzenia. Po otwarciu aplikacji, możemy zrobić ptaszek na ikonce, co wywoła wskazaną akcję. Bardzo przydatne w przypadku planera, gdzie w ten sposób możemy dodać wydarzenie do naszego cyfrowego kalendarza lub wysłać je mailem do drugiej osoby

Aplikacja wykorzystując transkrypcję wyczyta z naszej notatki tytuł i godzinę wydarzenia. W programie można zdefiniować adres email, z którego będą wysłane treści, jak i kalendarz, do którego będą dodawane spotkania.

Każdą notatkę możemy otagować, co pomaga w ich wyszukiwaniu. Niestety, z tego co zauważyłem, same skany nie są backupowane poza samym telefonem. Na dzień dzisiejszy nie wiem, co się stanie przy zmianie urządzenia.

Aplikacja jest dostępna zarówno na iOS jak i Android.

Zastosowanie

System Neo Smartpen jest idealnym rozwiązaniem dla studentów oraz do pracy z klientami. Możliwość przerobienia naszego pisma na zrozumiały przez komputer tekst jest genialna. Bądźmy szczerzy, dużo ładniej to wygląda, gdy na spotkaniu z klientem wyciągamy notatnik i w nim robimy notatki, niż gdy klikamy po komputerze. W przypadku edukacji, wiele badań wykazało, że studenci, którzy robili odręczne notatki uzyskiwali lepsze rezultaty niż ci, którzy zapisywali je na komputerach. Przy Neo Smartpen przenoszenie notatek do komputera nie zajmuje tyle czasu, co normalnie.

Jako pierwszy kupiłem planer i początkowo miał on być wsparciem przy planowaniu dnia. Całość funkcjonalności okazała się na tyle dobra, że szybko kupiłem notatnik i teraz w nim prowadzę BuJo. Całość notatek archiwizuję w OneNote, ale to też może się wkrótce zmienić. Jak na razie jest to najlepsze rozwiązanie do łączenia cyfrowego świata z tym analogowym z jakiego korzystałem.

Cena

Na oficjalnej stronie za zestaw notatnika Professional z długopisem M1 trzeba zapłacić 118 USB (ok. 435 PLN). Koszt samego długopisu to 129 USD (ok. 476 PLN). Planner to 21 USD (ok. 78 PLN).

Jak widać, zdecydowanie lepiej kupować te produkty w zestawach. Swój zestaw kupiłem w zeszłym roku na Indie GoGo.

Gdzie kupić

Długopis, notatnik i planery można kupić na oficjalnej stronie. Można tam też kupić kołonotatniki i planery bez dat.

Krzysiek

Krzysiek

Mimo, że siedzę w świecie cyfrowym od papieru nie umiem się oderwać. Mój ulubiony notatnik to Nuuna.

Podobne wpisy

Sprawdź, co jeszcze mamy ciekawego!

Polecamy