Recenzja: Code&Quill — amerykański monolit

Na notatniki z tej firmy patrzę od porządnych kilku lat. Znalazłam ich na Kickstarterze w drugiej połowie 2016 roku, gdzie największą uwagę przykuwały „metki” naszyte na przedniej okładce. Z powodów finansowych i logistycznych nie zdecydowałam się wtedy na wsparcie kampanii, ale w 2018 roku złożyłam momentalnie zamówienie na limitowaną wersję niebiesko-żółtych notatników z kolekcji Monolith. Notes Code&Quill to jeden z tych, które towarzyszą mi w pracy każdego dnia.

O firmie Code&Quill

Założycielem tej amerykańskiej firmy jest Ronak Patel i od 2015 systematycznie uruchamia on kampanie na Kickstarterze (3 do tej pory!), które promują nowe linie produktów. Realnie, jest to też jedna z niewielu okazji, żeby rzucić się na promocyjne ceny.

Ideą marki jest tworzenie produktów, które będą wspierać kreatywne umysły i ułatwiać pracę. Oprócz notatników, w ofercie mają również planer oraz akcesoria jak bloczki karteczek, czy piórnik.

Aktualnie największym problemem jest brak większości produktów na stanie ich (jedynego) sklepu — online. Tak wielki problem z dostępnością potrafi zasiać ziarnko niepewności nad przyszłością firmy, jednak Code&Quill nie jest bliskie likwidacji, problemy są przejściowe, a obecność w innych krajach niż USA jest kwestią czasu.

Notatnik Code&Quill

Moim notatnikiem jest Monolith – Limited Edition, w granacie z żółtymi akcentami. Wydany został w jedynie stu sztukach, które rozeszły się momentalnie. Jeśli zastanawiacie się, jak szybko rzuciłam się niego, wystarczy powiedzieć, że byłam pierwszą, która pochwaliła się nim na Instagramie. Bo wiecie, że dostawa z USA do Irlandii zajęła tylko 5 dni? Skupmy się jednak na notatniku.

Monolith to seria notesów minimalnie większych niż B5. Mają 216 stron o gramaturze 100 gsm, twardą oprawę i trzy wnętrza do wyboru: kropki, kratkolinię* oraz kratkolinię i kropki na przemian.

Kratkolinia w Code&Quill to oryginalnie Indentation Grid. Strony zapełnione są poziomymi liniami co 5 milimetrów, a w pionie co tyle samo, znajdziemy krótkie kreseczki idące od góry. Pozwala więc to na używanie go zarówno jak notesu w linie, jak i kratkę, przy okazji nie przytłaczając pełnym zadrukiem.

Typowy notatnik Monolith będzie miał twardą okładkę z fakturą wyglądającą jak małe, ciasno ułożone bąbelki. Kolorystyka notesu będzie zazwyczaj szara z czerwonymi akcentami. Zamiast naszytej na okładce metki, która rozkochała mnie w sobie tyle lat temu, mamy teraz tylko wytłoczony znaczek & w prawym dolnym rogu.

Limitowana edycja

Mój notes to gładka okładka w granatowym kolorze oraz żółte akcenty, czyli wyklejka oraz tasiemka.

Sam notatnik nie należy do tanich przy 25 dolarach (ok. 91 PLN) za sztukę, choć porównując produkty o podobnych gabarytach robi się to trochę bardziej sensowne. Dla porównania, Archer & Olive w formacie B5 kosztuje 36 dolarów (ok. 132 PLN), i choć ma grubszy papier (160 vs 100 gsm), to ma też znacznie mniej stron (160 vs 216). Za Ottergami w B5 trzeba zapłacić około 21 euro (93 PLN). To tak na ocieplenie wizerunku. Warto jednak dodać, że wysyłka to kolejne 15 dolarów (płaska stawka), a można jeszcze mieć pecha i trafić z notatnikiem na cło.

Najważniejsze więc jest zadać sobie pytanie: czy warto?

Test papieru

Wyraźnie kremowy papier jest kolorystycznie prawie taki sam jak w Leuchtturmach. Co jednak zwraca uwagę na samym początku korzystania z niego, to aksamitność w dotyku. Podobnie jak notesy Katie Leamon, papier w Code&Quill sprawia wrażenie idealnie gładkiego. Atramenty suną po nim praktycznie bez uczucia tarcia. Jeśli zastanawiacie się, czy pojawi się tu problem długiego schnięcia… nie! Na testach niżej zobaczycie, że Stabilo Worker mi wylał i zostawił kropki, jak zwykle. Nie zauważyłam tego, tylko pisałam dalej. Pojedyncze kropki w ogóle się nie rozmazały. Pisząc coś mokrym piórem (Lamy ze stalówką M to już te mokrzejsze spektrum), poprzednie słowo zdąży wyschnąć zanim skończycie pisać następne. Bardzo komfortowo — raczej nie zobaczycie odbić tekstu na drugiej stronie, gdy zamkniecie notes kilka sekund po postawieniu ostatniej kropki.

Wykorzystane media:

  1. Beryl, Lamy, M,
  2. Peppermint Drop, Ferris Wheel Press, Lamy, M,
  3. Turmaline, Lamy, M,
  4. KWZ Green Gold, Lamy, M,
  5. Pumpkin Patch, Ferris Wheel Press, Lamy, M,
  6. Mango, Lamy, M,
  7. KWZ Liquid Words 2021, Lamy, M,
  8. Lady Rose, Ferris Wheel Press, Kaweco Perkeo, M,
  9. Blueblack, Lamy, M,
  10. Pilot BPS-XB (długopis olejowy),
  11. Pilot V-Ball (długopis z wodnym wkładem),
  12. Mazak 2w1,
  13. Cienkopis 2w1,
  14. Mazak 2w1,
  15. Cienkopis 2w1,
  16. Promarker
  17. Uni Posca 1 MR
  18. Lamy Safari (długopis olejowy),
  19. Mazak Crayola,
  20. Zebra ZGE (długopis żelowy),
  21. Lamy Tipo (pióro kulkowe),
  22. Stabilo Worker M (pióro kulkowe),
  23. Cienkopis Stabilo point 88,
  24. Zakreślacz,
  25. Pilot G-2, 0,5 mm,
  26. Sakura Pigma Brush

Wynik jest bardzo zadowaląjacy. Nie jest idealnie, bo granatowy mazak jest na krawędzi przebicia, podobnie Beryl czy Liquid Words. Trzeba jednak przyznać, że jest komfortowo. Brush Pen po drugiej stronie nie przeszkadza, podobnie jest z wszelkimi prześwitami. Promarker idealnie widoczny po drugiej stronie jest czymś praktycznie oczywistym.

Jak już wspomniałam, samo pisanie po tym papierze to frajda. Jego gładkość jest prawie że kojąca. Fakt, że absolutnie nie wpływa to na czas schnięcia atramentu jest niesamowity.

Zastosowanie

Dla mnie to notatnik do pracowego Bullet Journal połączonego z okazjonalnymi szkicami. Prawą stronę z kratkolinią mam na notatki i zadania, z prawej, na kropkach, mam miejsce na szkice, oczywiście, gdy tego potrzebuję. W pracy designera jest to bardzo fajny „bajer”, taka podwójna liniatura. Obie pozwalają na komfortowe pisanie, więc nie muszę zostawiać pustych przestrzeni, gdy mam dni wypełnione notatkami, ale gdy potrzebuję, by mnie liniatura nie rozpraszała — proszę bardzo.

Jest mi z nim tak dobrze, że uważam, że każda osoba kreatywna go pokocha i doceni. Dzięki rozmiarowi B5 mamy sporo miejsca na notatki i pomysły, robienie rysunków jest też komfortowe. Przydatne jest też to, że złożone na pół kartki A4 mieszczą się pomiędzy stronami bez wystawania, dzięki czemu nie niszczą się na krawędziach, co spotkamy po wsadzeniu takiej kartki w notatnik A5. Znowu to argument, by używać go w pracy.

Szczegóły

Cena25 USD (około 91 PLN)
FormatB5, 25.4 x 18.4 cm
Papierkremowy, 100 g/m
Wagaok. 550 g
Liczba stron216
Liniaturakratkolinia, kropki
kratkolinia i kropki na przemian
Zamknięciebrak
Materiał okładkigruba tektura obita ekoskórą
Dodatkowa kieszeńnie
Tasiemki1
Numerowane stronynie

Podsumowanie

Pomimo tego, że importować je trzeba z USA, a wysyłka kosztuje ponad połowę tego, co notatnik — warto. Jest moim notatnikiem codziennie, wrzucam go w plecak z kluczami i komputerem, rozkładam na biurku i używam jako nie tylko narzędzie do planowania i notatek, ale też podstawkę pod kubek. Jest cudowny, po prostu. Aktualne okładki, a raczej ta bąbelkowa faktura, nie do końca do mnie przemawia, ale i tak. Ten papier, jakość i jego gabaryty, w połączeniu z unikatową liniaturą, sprawiają, że nie ma drugiego takiego produktu na rynku.

Notatnik otwiera się idealnie na płasko, ma delikatne kolorowe akcenty, które nie przytłaczają, a jednocześnie przełamują nudę. Sam fakt, że po dwóch latach ciągłego użytkowania nadal wygląda on dobrze, jest też niewątpliwym plusem.

Gdzie kupić?

Notatniki Code&Quill na ten moment dostać można tylko na oficjalnej stronie. Nie przejmujcie się, że nie ma ich na stanie — jeszcze przed czerwcem powinny się pojawić. W przyszłości możemy pewnie liczyć na pojawienie się ich w Europie, choć nie na Amazonie.

Chcecie być na bieżąco z nowościami?

Zapiszcie się na nasz cotygodniowy newsletter! W środku oprócz najnowszych wpisów znajdziecie też czasem kody zniżkowe, zapowiedzi konkursów i wcześniejsze informacje o nadchodzących recenzjach.

Angelika

Ma więcej pustych notatników niż par skarpetek i zdecydowanie częściej kupuje nowe. Kocha niemieckie marki (haha) i powoli dorasta do niebieskiego atramentu.

Podobne wpisy

Sprawdź, co jeszcze mamy ciekawego!

Polecamy

Logo Sklep FC