Recenzja: Pulp — notatnik do szalonych szkiców
W dzisiejszym odcinku opowiem Wam o notatniku, który był pierwszym w folderze „Notatniki” w moich przeglądarkowych zakładkach. Dodałam go tam bardzo wiele lat temu, może cztery, albo nawet pięć?
W dzisiejszym odcinku opowiem Wam o notatniku, który był pierwszym w folderze „Notatniki” w moich przeglądarkowych zakładkach. Dodałam go tam bardzo wiele lat temu, może cztery, albo nawet pięć?
Podczas eksploracji lokalnych sklepów z artykułami papierniczymi rozbiłam się o tę markę dwukrotnie. Za pierwszym razem zdecydowałam się jednak na zakup The Completist, za drugim Badly Made Books wleciał do koszyka stricte z myślą o recenzji.
Rhodia to jeden z notatników wymienianych wśród klasyków produktów premium. Zaraz obok Leuchtturma i Moleskine’a, zaraz za podium, zaskarbił sobie miłość użytkowników piór z najgrubszym papierem z całej trójki i praktycznie tą samą ceną. Jak wypadnie on w naszych testach?
Pan Planer to była miłość od pierwszego wejrzenia. Gdy tylko zobaczyłam, że powstał nieco przerośnięty, młodszy brat Pana Kalendarza, od razu dodałam go na wishlistę. Jako redakcja skontaktowałyśmy się z producentem, by móc go przetestować i… Udało się!
Ciężko mi pomyśleć, że są ludzie, którzy widzieli w sklepach notatniki, a nie widzieli Paperblanks. Produkty tej firmy dostępne są w wielu księgarniach i sklepach stacjonarnych, sprawiając, że to chyba najłatwiej dostępne notatniki premium.
Coraz większa dostępność notatników Katie Leamon w Polsce wywołała wśród obserwatorów papierniczego rynku niemałe poruszenie. Dlatego też od razu wiedziałyśmy, że musimy go przetestować.
Niemiecka firma Lamy znana jest głównie z produkcji piór. W naszej redakcji ich liczba już jakiś czas temu przekroczyła jednocyfrową liczbę, więc wiecie, znamy i uwielbiamy. Proste więc, że gdy tylko zobaczyłam notatnik Lamy, musiałam go sprawdzić.
Tym wpisem startujemy z nowym cyklem. Będziemy się w nim dzielić narzędziami, których używamy na co dzień, czyli notatnikami, kalendarzami i przyborami piśmienniczymi.
Castelli to marka, która pojawiła się w moim życiu praktycznie znikąd. Poznałam ją jakoś przypadkiem, by kilka lat później dowiedzieć się ich notesy można kupić bez większego problemu w Empiku.
O Ottergami porozmawiamy z Wami po raz kolejny. Tym razem z okazji wypuszczenia nowej linii notatników, która znacznie różni się od tego, co testowałyśmy na początku powstania PaperLovers. Wiecie, że to była nasza pierwsza recenzja?
Przez lata szukałam idealnego formatu kalendarza, wiecie? Gdy w 2015 odkryłam produkty Leuchtturma, pokochałam układ tygodniowy z notatnikiem. Dawał mi sporo wolności, pozwalał pracować z projektami w tygodniowym kontekście, jednocześnie dając miejsce na konkretne planowanie.
Wstyd się przyznać, ale notatnik od marki Papiery Wartościowe przeleżał w mojej szufladzie kilka długich miesięcy. Kupiłam go impulsywnie i niespodziewanie, jak to często u mnie bywa.
Zaledwie w zeszłym tygodniu nowe oficjalne notatniki do Bullet Journal trafiły do sklepów. Jeśli mignęły Wam wcześniej na Instagramie, to dlatego, że limitowaną liczbę sztuk można było kupić na oficjalnej stronie BuJo.
Naturalnym jest dla nas pisanie na jasnym papierze. Zazwyczaj w notatnikach znajdziemy papier biały, écru lub w odcieniu kości słoniowej (ivory). Pod taki papier stworzone są atramenty, wkłady do długopisów lub kolorowe pisadła.
Nie wiem jak Wy, ale ja w pisanie pamiętników bawię się od lat. Najstarsze, które wciąż mam przy sobie sięgają do czasów liceum. Moja systematyczność wciąż pozostawia wiele do życzenia.