Jaki musi być idealny notes na pamiętnik?

Nie wiem jak Wy, ale ja w pisanie pamiętników bawię się od lat. Najstarsze, które wciąż mam przy sobie sięgają do czasów liceum. Moja systematyczność wciąż pozostawia wiele do życzenia. Zdarza się, że pamiętnik wystarcza mi nawet na kilka lat, choć nie oznacza, że nie szukam wciąż tego idealnego. A może właśnie dlatego go szukam? Bo wiem, że spędzę z nim najbliższe kilka lat?

Czym w ogóle jest pamiętnik?

Bądźmy szczerzy. Pamiętnik może być dla każdego czymś innym. Jedni pisać go będą w papierze, inni na komputerze. Dla niektórych będą to różnej długości notki opisujące dzień/najważniejsze wydarzenia, dla innych zadania i ciekawostki. Czasem to będzie jeden wpis na tydzień, miesiąc, czy nawet rok. Często będą tam rzeczy prywatne, takie, które czytając po latach pozwolą nam wrócić do wspomnień. Bo wiecie, pamiętnik. Od pamiętania.


Wrzuciłyśmy ostatnio ankiety z pytaniem, czy piszecie pamiętnik. Na Instagramie głosy były bardzo wyrównane, wśród użytkowników Twittera dość mocno przeważali ludzie, którzy ich nie mają. Na naszej grupie na Facebooku przeważali piszący. Ciężko więc wysnuć na tej podstawie jakieś wnioski, ale dobrze wiedzieć, że piszących też jest trochę! Chętnie usłyszę o Waszych notatnikowych preferencjach. Wiecie już, co się sprawdza, a co nie?

Przejdźmy do naszych wskazówek.

Oprawa

Nie ma oprawy idealnej, to na pewno. Myśląc o pamiętniku, mamy na myśli notatnik, który będzie z nami codziennie, od pierwszej strony, do ostatniej. To sprawia, że czasem wsadzimy go do plecaka, innym razem do torby podróżnej. A jeszcze innego dnia otworzymy go w komunikacji miejskiej, bo to jedyny moment, gdzie będziemy mieć chwilę.

Czym więc musi się charakteryzować notatnik, by robić za idealny pamiętnik?

Wniosek więc nasuwa się sam: pamiętnik powinien mieć twardą oprawę. Czy będzie to wegańska skóra, czy tkanina, czy sztuczne tworzywo — nie ma znaczenia. Trzeba jednak wziąć też pod uwagę cechy każdego materiału.

Wegańska skóra — taka jak np. w notatnikach Ottergami. Zazwyczaj jest przyjemna w dotyku, miękka i ciepła. Nie najlepiej radzi sobie z naklejkami oraz brudem. Okruszki spokojnie zetrzemy, ale tłuste palce odbiją się na zawsze (choć będzie to problem głównie jaśniejszych kolorów i jednokolorowych okładek). Takie oprawy są ostatnio bardzo popularne i ciężko się dziwić. Wyglądają bardzo ładnie i stylowo.

Tkanina — w ofercie Archer & Olive czy Semikolon znajdziemy notatniki oprawione w len. Są lekko szorstkie w dotyku, ale nadal bardzo przyjemne. To takie okładki, które chce się głaskać. Skurzone wystarczy przetrzeć lekko wilgotną szmatką. Wszelkie naklejki nie wchodzą w grę, ale jeśli macie ochotę po nich rysować, markery przyjmą z radością.

Sztuczne tworzywa — okej, wegańska skóra to też sztuczne tworzywo. W tej kategorii jednak chcę wrzucić wszystko inne. Okładki w Moleskine’ach czy Leuchtturmach to skóropodobny plastik, notatniki Castelli mają kilka różnych opcji, w tym coś na kształt gumy. Oba te materiały są odporne na bardzo wiele. Przyjmą plastikowe naklejki, markery z farbą i przemywanie wilgotną szmatką.

Okładka

Dla mnie najważniejszy punkt programu. Biorąc pod uwagę, że w środku może być dosłownie cokolwiek, okładka będzie u mnie czynnikiem decydującym. Wybieram zawsze coś ślicznego i unikatowego, żebym bez problemu odróżniła go na półce od innych notatników, choć pewnie jest urok w posiadaniu tego samego modelu notatnika przez lata. Warto pomyśleć też od razu o tym, jak chcecie archiwizować swoje notatniki. Jeśli mają gładkie grzbiety, ciężko może być je znaleźć, choć z drugiej strony, można markerem napisać daty, czy przykleić naklejki archiwizacyjne. To detale, jasne, ale warto po prostu mieć to z tyłu głowy.

Zadruk (liniatura)

Pamiętnik to głównie tekst ciągły, czasem doklejone bilety, czy listy. W teorii każdy zadruk notatnika będzie odpowiedni. Kratka czy kropki pozwolą Wam pisać czasem w poprzek, gładkie kartki dadzą dużo wolności i miejsce na rysunki. Linia? Dla mnie to jedyny powód, by kupować notatniki z linie, które w niektórych firmach są jedynymi dostępnymi opcjami. To moja wymówka, by kupić kolejnego Castelli, czy limitowanego Moleskine’a.

Ważne jest, byście mieli wygodnie dużo miejsca do pisania. Mała kropka w Nuunie przy tekście ciągłym nie sprawdza się za dobrze — no dziubdzia się. Typowa linia z rozstawem 7 mm czy kratka/kropki co 5 mm, będą o wiele bardziej komfortowe. Papier prążkowany w notatnikach Semikolon jest fajnym złotym środkiem pomiędzy notatnikiem w linie, a gładkim. W dodatku wysokość linii możemy sobie sami dobrać z tych drobnych rozstawionych co milimetr/półtora.

Grubość

Tu akurat ciężko doradzić, bo to zdecydowanie kwestia preferencji. Możecie prowadzić pamiętnik w notatniku z 120 stronami, możecie rzucić się na cegły powyżej 250. Cieńszy notatnik pozwoli oczywiście na częstsze zmiany i nie będzie miał tak dużej szansy się zniszczyć, te grubsze z kolei mogą lekko demotywować, szczególnie na początku. Może więc zacznijcie od mniejszego? Szczególnie, gdy to Wasz pierwszy pamiętnik.

Pierwsze pamiętniki w podstawówce miałam głównie w 96-kartkowych zeszytach w kratkę i też było super!

Jeśli zamierzacie notatnik zabierać wszędzie ze sobą, na przykład do pracy, czy szkoły, pamiętajcie, by jego gabaryty nie były zbyt duże, a sam pamiętnik nie był za ciężki.

Rozmiar

Największy wybór znajdziemy zawsze wśród notatników A5 i zbliżonych. To wygodny format, który nie daje zbyt wielkiej presji w kwestii długości zdań, a jednocześnie jest w nim wystarczająco dużo miejsca. Spokojnie zmieści się do każdego plecaka, pomiędzy książkami czy ubraniami.

Papier

Dla jednych nie ma kompromisów. Inni, dla ładnej okładki będą w stanie zrezygnować z ulubionego pióra. Na co warto więc zwrócić uwagę nominując notatnik na pamiętnik?

Moleskine ze swoim cienkim i prześwitującym papierem wciąż jest wybierany przez mnóstwo ludzi. Ich okładki są śliczne i to jeden z najłatwiej dostępnych notatników premium. To i tak jakościowy przeskok względem zeszytów z marketu, jest więc mimo wszystko dobrym punktem startowym. Gumki w tych notatnikach często stają się luźne po dłuższym użytkowaniu, co też można uznać za plus — jeśli dużo wklejacie do notesu, wciąż będziecie w stanie go zamknąć. (Dla porównania, w notesach Devangari Art, gumki są bardzo ciasne. Nawet nowy notatnik ciężko zamknąć, przez co można nawet wyrwać gumkę z oprawy.)

Papier o dużej gramaturze, który zniesie wszystko, będzie ciężki i często na wyrost. Jeśli nie zamierzacie malować w nim mokrymi farbami czy alkoholowymi markerami, Archer & Olive czy Ottergami to będzie trochę za dużo.

Po to właśnie robimy testy z piórami i długopisami, mazakami, markerami i zakreślaczami, żebyście wiedzieli, jak różne notatniki sprawdzają się z różnymi mediami. Przejrzyjcie nasze testy, zastanówcie się czym chcecie pisać i wtedy podejmijcie decyzję odnośnie marki. Choć możecie też oczywiście zacząć od okładki i dobrać media do papieru.

Pamiętnik w praktyce

Nie wiem jak to wygląda u innych, bo nie zaglądam w pamiętniki innych osób, ale dobrze wiem, że u mnie jest… miszmasz! Mam notatnik Castelli z piękną okładką i takim-se papierem. Piszę w nim czasem piórem, czasem długopisem. Zmieniam kolory praktycznie każdego dnia. Czasem coś podkreślę mazakiem, czasem coś narysuję, a czasem wyleje mi się większa kropla atramentu i przebije. Chociaż się staram, nie wygląda on idealnie i pełen jest niespójności. Mnóstwo w nim źle dobranych kolorów, stron pisanych na fioletowo, brązowo, czy zielono. Dopiero ostatnio udało mi się dobrze zgrać pióro i atrament. Ale wiecie. To bardzo osobisty notatnik. Dla Was. Nie dla świata. Dbajcie o niego, jasne, ale nie bójcie się też eksperymentować!

Fakt, że musiałam zrezygnować z jednego atramentu, bo przesiąkał przez kartki, jest małą ceną za naprawdę piękną okładkę. Nie mam problemu z pójściem na kompromis, bo warto. Najważniejsze to się z tym pogodzić.

Pamiętajcie, powtórzę to jeszcze raz, pamiętnik jest notatnikiem dla Was. Nie musi być piękny, ma być Wasz. Nie zniechęcajcie się, jeśli nie wygląda idealnie, jeśli czasem coś skreślicie, gdzieś coś przebije, a jeszcze innym razem będziecie dziubdziać na końcu linijki, by zmieścić planowane słowo. Bawię się w swoim formą, bo mogę. Czasem naklejam taśmy washi na krawędzie kartki, innym razem wyżywam się kupowanymi na tony naklejkami z AliExpress. I super! Nie zawsze to dobrze wygląda, nie zawsze pasuje, ale… to nic.

Dlaczego warto pisać pamiętnik?

To taki bonusowy akapit! Trochę w temacie, ale trochę nie. Bo wiecie, pamiętnik cyfrowy też warto pisać. Znam sporo ludzi, którzy korzystają z aplikacji na telefonie, czy komputerze, by pisać krótkie notki. Inni ludzie mają prywatne blogi, gdzie dzielą się ważniejszymi wydarzeniami ze swojego życia.

Pamiętnik to forma ekspresji, która pozwala przemyśleć na spokojnie wydarzenia, czasem spojrzeć na nie z dystansem, a i po czasie pozwala wrócić. Wiele osób mówi, że pamiętniki mają działanie terapeutyczne. Wiecie, te kilkanaście minut dziennie, które spędzacie w swoim własnym towarzystwie, starając się ubrać w słowa to, co ostatnio się działo lub siedziało Wam w głowach. U mnie w pamiętniku jest miszmasz. Czasem opisuję sny, czasem gadam o pracy, innym razem wspominam o dzieciach, serialach, czy nawet tym, co działo się w grach komputerowych. To mój czas, to moje miejsce. Chcę, żeby było prawdziwe.

I przyznam szczerze. Choć na co dzień absolutnie nienawidzę notatników, w których linie nie dotykają krawędzi strony, w Castelli przez ich piękne okładki jestem w stanie to wybaczyć. Taśmą ostatnio częściowo maskuję tę niedoskonałość, wciąż ciesząc się całą resztą. Kompromis! Bo najważniejsze to po prostu pisać.

PS. Mój pamiętnik to Castelli z serii Black & Gold. Następny w kolejce jest również Castelli, z kolekcji Vintage Floral. Wiem, prześliczne.

Chcecie być na bieżąco z nowościami?

Angelika

Ma więcej pustych notatników niż par skarpetek i zdecydowanie częściej kupuje nowe. Kocha niemieckie marki (haha) i powoli dorasta do niebieskiego atramentu.

Podobne wpisy

Sprawdź, co jeszcze mamy ciekawego!

Polecamy

Logo Sklep FC