Bullet Journal — jak zacząć i trochę o teorii

Bullet Journal to chyba najpopularniejsza metoda produktywności, z tych wykonywanych głównie na papierze. Lekko rozwinięta „lista zadań” od 2015 stała się hitem na Instagramie i zapoczątkowała trend notatników w kropki.

O co chodzi z Bullet Journal? Jak to działa? Jak powinno działać? Czego potrzebujecie, żeby zacząć swoją przygodę? Tego wszystkiego dowiecie się w tym wpisie.

O co chodzi?

Bullet Journal to właśnie metoda produktywności. Jej celem jest zapanowanie nad zadaniami i notatkami. Opracował ją Ryder Caroll i by ją wypromować, rozpoczął kampanię na Kickstarterze. Jej celem było zebranie funduszy na stronę, by mogły się na niej znaleźć lepszej jakości materiały. Projekt wsparło prawie trzy tysiące osób, z czego dwa tysiące dostało limitowaną edycję pierwszych notatników.

Listy zadań znają chyba wszyscy. Gdy notujecie rzeczy do zrobienia, listę zakupów do sklepu spożywczego, czy nawet spisujecie prezenty, które musicie kupić na święta. Skreślacie czy zaznaczacie krzyżykiem punkty, które już są wykonane. Po prostu, od zawsze. Bullet Journal wynosi taką listę krok dalej, ze swoim kluczem i kilkoma rodzajami list.

Najważniejsze listy to Daily Log, Monthly Log, Future Log oraz późniejsza sekcja z kolekcjami.

Daily Log to miejsce na nasze dzienne zadania, czyli te, które planujemy wieczorem na następny dzień lub spisujemy rano i dopisujemy w ciągu dnia. Jest to najbardziej podstawowa jednostka w Bullet Journal i chyba jedyna, która jest faktycznie obowiązkowa.

„Stare” podejście do Monthly/Future Logu

Monthly Log to miejsce na zadania czy informacje, które możemy zapisać z wyprzedzeniem. To miejsce, by wpisać deadline projektu, zaplanowane comiesięczne spotkanie, urodziny czy wyjście do kina ze znajomymi.

Future Log to coś pomiędzy pierwszymi dwoma. Wpisujemy tam wszystkie zadania, które musimy wykonać, ale nie mają one konkretnych dat. Na początku projektu możemy więc wypisać potrzebne do wykonania kroki i przepisywać je do Daily Logu, gdy przyjdzie na nie czas.

Monthly i Future Log w Bullet Journal 3.0

Monthly Log przygotowujemy na starcie danego miesiąca. Wypisujemy listę dni i zostawiamy puste miejsce, gdy nic nie mamy zaplanowane lub uzupełniamy znanym nam wydarzeniem.

W drugiej kolumnie zapisujemy zadania, które będziemy mieć w tym miesiącu do wykonania.

Future Log to coś jak planer, taki rodem z rocznej rozkładówki w kalendarzu. Przygotowujemy sobie miejsce na najbliższe 6 miesięcy i wpisujemy daty, które już znamy. Na początku każdego miesiąca przeglądamy Future Log i przepisujemy interesujące nas dni do Monthly Logu.

O ile pierwsze dwie listy będą się pojawiać nowe, o tyle Future Log można mieć jeden, tak długo jak korzystacie z tego samego notatnika.


Informacje zapisuje się na listach korzystając z konkretnego. Oryginalny klucz Bullet Journal wygląda tak, jak poniżej.

Klucz:

zadanie do wykonania
×wykonane zadanie
zadanie przeniesione
zadanie zaplanowane
notatka
wydarzenie
ważne zadanie

Klucz z czasem możecie sobie oczywiście pozmieniać, ale zaczynając, dobrze trzymać się tego – jest prosty do zapamiętania i funkcjonalny. Możecie korzystać z innych znaczków, albo dodać jeszcze inne typy czy statusy zadań. Inspiracji możecie szukać na Instagramie.

Jak to działa?

O ile notatki czy wydarzenia to statyczne informacje, o tyle z zadaniami już będziemy wchodzić w interakcje.

Kropka, od której zaczynamy, pozwala na szybkie przekształcenia w zależności od tego, co się z tym zadaniem stało. Wykonane zadanie to po prostu krzyżyk, prosty, logiczny i skuteczny. Strzałka w prawo oznaczać będzie zadanie przeniesione (zazwyczaj do Monthly Logu) lub w lewo, gdy je zaplanujemy (czy to na kolejny dzień, czy z Future Logu przenosząc do codziennej listy). Jeśli Wasz notatnik ma numerowane strony, możecie dopisać też numer strony. Na początku nie będzie to wyglądało na wyjątkowo sensowne, ale z czasem, przy poważniejszych zadaniach, dobrze będzie wiedzieć na którą stronę ostatecznie trafiło.


Poza listą zadań, Bullet Journal to też miejsce na sporo innych informacji. W podstawowych segmentach są „kolekcje”, czyli pogrupowane listy, wśród których najbardziej typowym zastosowaniem będzie lista książek do przeczytania, czy seriali do obejrzenia. To niewygasająca lista zadań, która nie jest ważna „teraz”, ale cały czas.

Popularne jest również w Bullet Journal śledzenie nawyków. W tabeli wpisuje się nawyk, a później przypisuje jedną kratkę jednemu dniowi. W dniach, gdy spełniliśmy nawyk jakoś to zaznaczamy, z daleka widząc progress (lub problem). O tym wszystkim jednak lepiej poopowiada Wam Magda w swoim tekście dotyczącym Bullet Journal.

Notatnik do Bullet Journal

Na kampanii na Kickstarterze, sam autor, wybrał Leuchtturma do współpracy. To tam można było zgarnąć pierwsze notatniki w kropki, z tłoczeniem na okładce i trzema stronami na spis treści. Pojawiło się więcej tasiemek, niż Leuchtturm miał pierwotnie (bo zaczynał od jednej, a teraz dwie to podstawa) oraz informacje o samej metodzie na pierwszych stronach zeszytu.

Poza kampanią, gdy ludzie szukali notatnika w kropki, to właśnie Leuchtturm został numerem jeden. Dopiero z czasem, coraz więcej firm zaczęło prezentować swoje zeszyty z tym rodzajem wypełnienia. Dorzucił się Moleskine, ze swoim węższym formatem i jedynie miękką okładką w ograniczonej liczbie kolorów, Peter Pauper Press stworzył serię Essentials, a nowych firm, robiących tylko notatniki w kropki wyrosły dziesiątki i tak jest do dzisiaj. Jednym z takich tworów jest Ottergami.

Moleskine dorósł do twardej oprawy (tylko znów, w ograniczonej liczbie kolorów i chyba nigdy z kropkami w limitowanych okładkach), Leuchtturm wypuścił większość kolorów również w miękkiej, rozszerzając rozmiary do B5 i B6+. Pojawił się piękny Archer & Olive, Devangari czy Scribbles that Matter. I wybór jest ogromny!

Co jest ważne, gdy wybieramy notatnik?

Dla mnie bardzo ważne są numerowane strony.

Ułatwiają one poruszanie się po treści, szczególnie, jeśli kilka pierwszych (lub ostatnich) kartek zostawimy sobie na spis treści. Na upartego, strony można ponumerować samemu. Trochę to trwa, jasne, ale dzięki temu nie ograniczacie się do tych niewielu marek, które numerują strony. (Coś poza Leuchtturmem i Nuuną z tych wartych uwagi?) Poza tym, można się też posiłkować zakładkami czy tasiemkami, które umieścicie w strategicznych miejscach — u mnie przy starcie roku (bo kontynuuję notatnik zaczęty w 2018) oraz przy Future Logu.

Osobiście rozdarta jestem pomiędzy funkcjonalnym Leuchtturmem, a Nuuną z fantastyczną malutką kropką (rozstaw 2.5 mm, czyli połowę mniej niż w typowym notatniku, przez co mieści mi się tyle samo treści — tak, mam drobne pismo). Na szczęście będę się nad tym zastanawiać dopiero we wrześniu, bo do tego czasu zapisywać będę obecną Nuunę.

Chociaż kropki i kratka będą zgrabnie wyglądać podczas rysowania tabelek czy stawiania krzyżyków na wykonanych zadaniach, linie czy gładkie wypełnienie również się sprawdzą. Tu kwestia preferencji i tego, co macie pod ręką. Kropki to te typowe „go to” dla notatników pod Bullet Journal.

Grubość kartek i rozmiar notatnika, co przełoży się na wagę.

Jeśli zastanawialiście się, po co w naszych tabelkach z recenzjami notatników zawarta jest waga — to ważny aspekt. Przy notatniku, który chcemy nosić ze sobą codziennie, pomiędzy pracą a domem (okej, w 2020 to nie aktualnie, ale ogólnie…), wrzucić do plecaka, gdy jedziecie do rodziny, czy gdziekolwiek poza domem, nie może on być za ciężki. Różnice w wadze notatników potrafią być nawet na poziomie 300 gramów! Devangari przykładowo to około 300 gramów, Leuchtturm 425 gramów, Ottergami prawie 600, a Nuuna w rozmiarze L jeszcze więcej! To prawie butelka wody czy puszka Pepsi. Więc ma znaczenie.

Skąd ta różnica? Na jedno składa się format, na drugie liczba stron (Nuuna – 256, Leuchtturm – 251, Moleskine – 192) a na trzecie grubość papieru. Moleskine i ich 70 gms oczywiście będzie ważył znacznie mniej, niż Ottergami z prawie dwukrotnie grubszym papierem, bo 150 gms.

Jeśli jesteście zdecydowani na jakąś markę, ale macie problem z wagą, rozważcie mniejszy format. Większość firm oferuje minimum dwa rozmiary.

Pamiętajcie jednak:
zacząć możecie w czymkolwiek.

To coś, co będę powtarzać za każdym razem. Gdy chcecie zacząć swoją przygodę z Bullet Journal, nie myślcie na starcie o tym, żeby lecieć do sklepu kupić nowy notatnik. Co będzie, jeśli BuJo Wam się nie spodoba? Co będzie, jeśli w sklepie nie będzie takiego notatnika, jaki mieliście w głowie?

Wygrzebcie stary zeszyt od matematyki, walający się zeszyt z Biedronki, czy ten upolowany na promocji w jeszcze innym markecie. Weźcie taki notes, w którym wolne będzie minimum 10 kartek. Otwórzcie go z tyłu, napiszcie klucz na jednej stronie, na kolejnej nagłówek z napisem Future Log (i może dwie kolumny? Jeśli macie drobniejsze pismo), następna strona to Monthly Log (wpiszcie też nazwę miesiąca) i później Daily Log. Statystycznie rzecz biorąc na jednej stronie A5 powinniście zmieścić około trzech dni. Wszystko oczywiście zależeć będzie od tego, ile faktycznie macie do wpisywania i jakiego rozmiaru litery piszecie.

Spróbujcie i dajcie znać jak poszło!

Chcecie być na bieżąco z nowościami?

Angelika

Ma więcej pustych notatników niż par skarpetek i zdecydowanie częściej kupuje nowe. Kocha niemieckie marki (haha) i powoli dorasta do niebieskiego atramentu.

Podobne wpisy

Sprawdź, co jeszcze mamy ciekawego!

Polecamy

Logo Sklep FC